[NAKAMURA Shungiku] Junjou Romantica
#31
Jestem chyba jedną z nielicznych osób (jeśli nie jedyną), którym nie zależy aż tak bardzo na tym tytule. Junjo jak dla mnie mogłoby się skończyć na 4 tomie i byłoby miodnie (uwielbiam Egoistów, natomiast nie cierpię "terrorist"), ale niestety - im dalej tym tytuł mnie coraz bardziej nuży. Są mangi i manhwy BL, na których by mi o wiele bardziej zależało niż na tym.
#32
(28-09-2012, 04:46 PM)Kitsune napisał(a): Jestem chyba jedną z nielicznych osób (jeśli nie jedyną), którym nie zależy aż tak bardzo na tym tytule.
Nie, nie jesteś jedyna Uśmiech Junjou jest urocze, ale tak jak ty, wolałabym jakieś inne tytuły (przynajmniej na razie).
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#33
Dla mnie JR ma strasznie dużo tomów.. wolałabym SH. ale oczywiście jeżeli JR zostanie wydane to bd kupować Duży uśmiech
[Obrazek: tumblr_npucvcp1oe1tyu03lo4_500.gif]
#34
Też nie chcę specjalnie JR. Dużo bardziej wolałabym SH!! Duży uśmiech
#35
Eh, wybrzydzacie! JR jest słodkie, a Kirhan uwielbia słodkie mangi. Po co się dołować, skoro już i tak większa część świata cierpi na depresję? Zamiast faszerować się lekami i biegać po psychologach lepiej kupić mangę, która serducho ukoi.
Poza tym, JR wcale nie ma wielu tomów! To nie One Piece, Naruto, czy Bleach. Z resztą, SH dogoni JR w liczbie tomów, jako że ona tytuły nadal powstają.
Rzućcie palenie, zrezygnujcie z piwska i łakoci w szkole, a od razu kasa na yaoice się znajdzie. Od kilkunastu lat "okradam" rodziców z pieniędzy utrzymując, że kupuję sobie jedzenie za to, co mi dają, a tym czasem nie wydaję ani grosza z tego, co dostaję na drugie śniadanie. Dupsko wcale mi nie spada, ale za to na półkach brakuje już miejsca. Serie składające się z większej ilości tomów wcale nie muszą być straszne!
[Obrazek: 1y9tw0.png]
#36
Zdezorientowany jak dla mnie JR zaczyna się ciągnąć więc może zaczekać Cyklop
[Obrazek: PalmtopTiger.png]
#37
kupiłabym! Serce
#38
Junjou należy kochać. To jest dogmat. Język
#39
Bardzo lubię anime, manga jest niezła, ale powoli zaczyna mnie się nudzić. Znając życie kupiłabym może 4 cztery pierwsze tomy, a potem zrezygnowałabym. Co za dużo, to niezdrowo, a i kreska do najpiękniejszych nie należy (przykro mi, jestem pod tym względem koszmarnie wymagająca). Może i jest to hit, ale jednak nie dla mnie.
#40
Zdecydowanie najlepsza z pozycji BL/yaoi, które w ostatnich czasach miały okazję zdobyć popularność w szerokim świecie. Prezentuje zupełnie nowatorskie podejście do tematu męsko-męskich relacji - a w każdym razie wybija się z tych schematów, którymi operowały pozycje jeszcze w latach 90-tych. Shungiku Nakamura przedstawia związki i relacje mężczyzn w sposób bardzo naturalny i czytelnik nie ma poczucia, że ogląda coś od czapy. Osobiście jestem w stanie uwierzyć, że to są naprawdę faceci.

Chociaż jestem zdania, że Sekai-ichi Hatsukoi jest jeszcze lepsze Duży uśmiech Autorka się rozwija ^^
Czasami myślę sobie, że delikwenci to ludzie, którzy wciąż wierzą, że wszystko wróci do normy, jeśli nadadzą sygnał S.O.S. Ja jednak nie mam już do tego chęci... - Takano Masamune, "Sekai-ichi Hatsukoi"
#41
(09-11-2012, 08:28 PM)clio napisał(a): Prezentuje zupełnie nowatorskie podejście do tematu męsko-męskich relacji - a w każdym razie wybija się z tych schematów, którymi operowały pozycje jeszcze w latach 90-tych. Shungiku Nakamura przedstawia związki i relacje mężczyzn w sposób bardzo naturalny i czytelnik nie ma poczucia, że ogląda coś od czapy. Osobiście jestem w stanie uwierzyć, że to są naprawdę faceci.

Chociaż jestem zdania, że Sekai-ichi Hatsukoi jest jeszcze lepsze Duży uśmiech Autorka się rozwija ^^

Khy, serio? Gdzie ona jest nowatorska, w którym momencie? I nie chodzi o to, że nie lubię tej pani i jej prac, ale ja tego nowatorstwa i naturalności nie widzę...
#42
Khy, serio? Gdzie ona jest nowatorska, w którym momencie? I nie chodzi o to, że nie lubię tej pani i jej prac, ale ja tego nowatorstwa i naturalności nie widzę...
[/quote]

Może nie masz z czym porównać...
Czasami myślę sobie, że delikwenci to ludzie, którzy wciąż wierzą, że wszystko wróci do normy, jeśli nadadzą sygnał S.O.S. Ja jednak nie mam już do tego chęci... - Takano Masamune, "Sekai-ichi Hatsukoi"
#43
(10-11-2012, 08:46 AM)clio napisał(a): Może nie masz z czym porównać...

Nie uważam się za znawczynię gatunku, ale jednak trochę już tego przeczytałam i optymistycznie zakładam, że owszem, mam z czym porównać. Dlatego byłabym wdzięczna, gdybyś zamiast złośliwej uwagi, odpowiedziała mi argumentem, przykładem?
#44
To nie była złośliwa uwaga, tylko sugestia. Ja swoją opinię opieram na doświadczeniu w temacie - jak zresztą napisałam, czytam yaoi i shounen-ai od ponad 15 lat - i uważam, że z biegiem lat sposób prezentowania relacji męsko-męskich albo uległ zmianie w ogóle, albo właśnie Nakamura postanowiła zrobić przełom. Jeśli przeczytasz uważane za klasykę gatunku choćby z lat 90-tych (Zetsuai, Kizuna, Kusatta, Gravitation czy Yami no matsuei) i nie zobaczysz żadnej różnicy między nimi a Junjou czy Sekai-ichi hatsukoi, to przykro mi: nie mamy o czym dyskutować. Tamte historie są strasznie przerysowane, naładowane eposem albo niepoważne - a przede wszystkim bardzo schematyczne, podczas gdy w przypadku utworów Nakamury nie jest (przynajmniej mi) ciężko uwierzyć, że to się mogło zdarzyć naprawdę, tu i teraz, a nie gdzieś w kosmosie i zupełnie innej rzeczywistości. Nakamura odchodzi także od schematu seme-uke, za co wielkie brawa dla niej.

Nie zarejestrowałam się na tym forum po to, by po pierwszych kilku postach wdawać się w sprzeczki. Nie wymagam, by każdy zgadzał się z moją opinią, ale nie życzę sobie, by od razu się o nie rzucać. I, zdaje się, Ty także nie podałaś swoich argumentów...
Czasami myślę sobie, że delikwenci to ludzie, którzy wciąż wierzą, że wszystko wróci do normy, jeśli nadadzą sygnał S.O.S. Ja jednak nie mam już do tego chęci... - Takano Masamune, "Sekai-ichi Hatsukoi"
#45
(10-11-2012, 12:00 PM)clio napisał(a): To nie była złośliwa uwaga, tylko sugestia.

Nie zarejestrowałam się na tym forum po to, by po pierwszych kilku postach wdawać się w sprzeczki. Nie wymagam, by każdy zgadzał się z moją opinią, ale nie życzę sobie, by od razu się o nie rzucać. I, zdaje się, Ty także nie podałaś swoich argumentów...

W takim razie zwracam honor i przepraszam. Mój błąd, odebrałam to jako złośliwość. I nie rzucam się, doskonale rozumiem, że każdy ma prawo do swojego zdania. Ot, zwykła ciekawość.



(10-11-2012, 12:00 PM)clio napisał(a): Ja swoją opinię opieram na doświadczeniu w temacie - jak zresztą napisałam, czytam yaoi i shounen-ai od ponad 15 lat - i uważam, że z biegiem lat sposób prezentowania relacji męsko-męskich albo uległ zmianie w ogóle, albo właśnie Nakamura postanowiła zrobić przełom. Jeśli przeczytasz uważane za klasykę gatunku choćby z lat 90-tych (Zetsuai, Kizuna, Kusatta, Gravitation czy Yami no matsuei) i nie zobaczysz żadnej różnicy między nimi a Junjou czy Sekai-ichi hatsukoi, to przykro mi: nie mamy o czym dyskutować. Tamte historie są strasznie przerysowane, naładowane eposem albo niepoważne - a przede wszystkim bardzo schematyczne, podczas gdy w przypadku utworów Nakamury nie jest (przynajmniej mi) ciężko uwierzyć, że to się mogło zdarzyć naprawdę, tu i teraz, a nie gdzieś w kosmosie i zupełnie innej rzeczywistości. Nakamura odchodzi także od schematu seme-uke, za co wielkie brawa dla niej.

Nie zarejestrowałam się na tym forum po to, by po pierwszych kilku postach wdawać się w sprzeczki. Nie wymagam, by każdy zgadzał się z moją opinią, ale nie życzę sobie, by od razu się o nie rzucać. I, zdaje się, Ty także nie podałaś swoich argumentów...

Z pogrubioną częścią Twojej wypowiedzi, jak najbardziej się zgadzam. Musiałabym być ślepa, żeby nie zauważyć różnicy między wymienionym przez Ciebie mangami, a twórczością pani Nakamury. Inna sprawa, że na przykład Minami Ozaki (moim zdaniem) w ogóle nie starała się stworzyć mangi "realistycznej", ale świadomie poszła w łzawy melodramat, dość modny w tamtych czasach. Natomiast gdybym miała faktycznie wskazać osobę, która w jakiś sposób "zrewolucjonizowała" gatunek, byłaby to Youka Nitta, która w dużo wcześniejszym od Junjou Romantica czy Sekaichi, Haru o Daiteita odeszła od schematu uke-seme, na rzecz partnerstwa w związku. Owszem, setting jest dość baśniowy, ale problemy, emocje, a także codzienność bohaterów zostały nakreślone z pietyzmem i jak to ładnie określiłaś, naturalnie. Szalenie istotny jest fakt, ze autorka skupiła się na tym, co jest po pierwszym zauroczeniu, po wyznaniu uczuć - bohaterowie mieszkają ze sobą, muszą godzić związek z pracą i o dziwo, to właśnie te życiowe sytuacje są bardziej problematyczne, niż wyskakujący z szafy konkurenci (którzy ani przez chwilę autentyczną konkurencją nie są) czy wahania nastrojów (Misaki naprawdę chwilami zachowuje się, jak nastolatka z wiecznym pms-em). Ba, dużo bardziej niż w komiksach pani Nakamury - gdzie bohaterowie często nie potrafią się dogadać w najprostszych kwestiach, stężenie gejów na metr kwadratwoy jest zaskakująco wysokie (oczywiście nie w przypadku yaoi), podział na seme-uke wydaje się jasny, nawet patrząc na projekty postaci, a wiele problemów jest przekombinowanych i służy jedynie temu, by pociągnąć fabułę, mimo iż panowie stoją w miejscu. JR jest na swój sposób uroczą mangą (a przynajmniej była), ale nigdy nie uznałabym ją za nowatorską - to jak wyważanie otwartych drzwi. W tym samym roku, co JR ukazało się także Rules, Kano Miyamoto - także znacznie lepiej prezentujące uczucia bohaterów oraz przeszkody związane z byciem w homoseksualnym związku.

Zgadzam się, JR i SH są dobrymi mangami i na tle gatunku z pewnością się wyróżniają, ale to nadal dość słodkie i odrealnione historie, z widocznymi klasycznymi podziałami i często wydumanymi problemami, które rozwiązałaby szczera rozmowa, tylko że wtedy autorka pewnie musiałaby zakończyć komiksy. Naturalność - bardzo, bardzo umowna, ale nowatorstwo zdecydowanie nie.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości