Science fiction
#1
Skoro dział nazywa się "Fantastyka" a nie "Fantasy", nie widzę przeszkód, by dodac osobny temat o science fiction. Spośród rozmaitych odmian fantastyki jest to mój ulubiony gatunek, ponieważ rozgrywające się w nim fabuły przynajmniej teoretycznie powinny posiadac pewną dozę prawdopodobieństwa, a przynajmniej nie byc rażąco głupie dla odbiorcy z wykształceniem średnim, chociaż i tutaj ostatnio zaczynają pojawiac się wyjątki (vide "Prometeusz"). Stosunkowo łatwo też można znaleźc w tym gatunku utwory analizujące z filozoficznego punktu widzenia potencjalne skutki rozwoju nauki i technologii. Najbardziej "stare" (czytaj: dwudziestowieczne) utwory autorów polskich i radzieckich, trochę mniej amerykańskich, ponieważ tam jednak widac mocną tendencję do skupiania się na elementach przygodowych.
Muszę się przyznac, iż nie lubię fantasy, a konkretnie - już dawno rzuciłam (chociaż nie do końca, bo na bierząco czytuję powieści Lindqvista, a Rice mam zaliczoną w całości i nie wstydzę się tego, że mi się podoba) "zachodnie" fantasy, ponieważ zawsze jest to albo kalka z Tolkiena (niekoniecznie z elfami i krasnoludami), albo Tolkien a'la "dark" (co w praktyce oznacza dużo przekleństw, seksizmu i gówna). Bardziej oryginalne wydają mi się utwory japońskie, swobodnie mieszające fantasy z różnymi innymi gatunkami i często wychodzące poza heroiczny schemat.
#2
Stare? Tak stare jak np. "Na srebrnym globie" Żuławskiego?
To było zabawne, muszę rzec, ale i inspirujące. Szkoda tylko, że nie pamiętam, do czego tak inspirowało, ale nadal mam tę książkę w pamięci. Chociaż nie tak jak "Luna to surowa pani" Heinleina.
#3
(18-10-2014, 04:55 PM)Dirk napisał(a): Stare? Tak stare jak np. "Na srebrnym globie" Żuławskiego?
Nie aż tak ^.^' Mam na myśli głównie lata p60te, 70te, 80te. Napisałam "stare", ponieważ na forach zazwyczaj dyskutuję z osobami, które "Wiedźmina" uważają za "klasykę fantastyki" względnie "skamielinę z lat dziewięcdziesiątych".
#4
Szkoda, miałem nadzieję, że może dostanę namiary na jakiś ciekawe stuletnie SF, hie hie. No ale "stary" to dość mgliste pojęcie w przypadku SF ^^' Chociaż "Na srebrnym globie" jest na swój sposób fascynujące. Chodzi mi tu o wyobrażenia. To wystrzeliwanie rakiety z katapulty. Ta wybuchająca w próżni krew. Oczywiście, pełno w tym natrętnego, upierdliwego moralizatorstwa, co nieco psuje wrażenie i opis powstania mitu założycielskiego, ale to ciekawe, jak wyprawę na Księżyc wyobrażano sobie ponad sto lat temu. Jak będę mieć czas, pewnie przejrzę więcej takiej literatury, bo abstrahując od tego, że właściwie nie da się tego czytać, te młodopolskie wyobrażenia są po prostu fascynujące. I pozwalają na współczesne teorie spojrzeć z nieco innej perspektywy.
#5
To ja sobie pozwolę odkopać Oczko

Cytat:Muszę się przyznac, iż nie lubię fantasy, a konkretnie - już dawno rzuciłam
To dokładnie jak u mnie. Już od dobrych kilku lat nie sięgam po tytuły fantasy, na przestrzeni tego czasu wyjątkiem była "Saga lodu i ognia" a i tak nie przeczytałam "Tańca ze smokami" i nawet nie odczuwam zbytniej potrzeby. Chociaż zdaję sobie sprawę, że tutaj nadal powstają tytułu warte uwagi, to chyba gdzieś minęła fascynacja quasi średniowieczem. Ewentualnie urban fantasy w wykonaniu np. Łukjanienki jak najbardziej podchodzi.
Wydaje mi się, że ma to coś wspólnego z tym, że sci-fi jednak odrobinę więcej wymaga od czytelnika. U mnie na głównym ołtarzyku książkowych znajduje się Jacek Dukaj, uwielbiam go, chociaż rozumiem ludzi, którzy nie są w stanie zdzierżyć jego stylu. Właśnie czytał zbiór "Król Bólu" i pierwsze opowiadanie "Linia oporu" przeczytałam dwa razy i pewnie jak skończę całość to przeczytam jeszcze raz. Zniszczyło mnie tym jak prawdziwe jest.
Wiem za to, że mam do nadrobienia sporo zaległości z tej klasyki lat 60'-80'. Wciąż w kolejce czeka "Fundacja" Asimowa, czy kolejne książki P. Dicka (na razie mam za sobą "Czy androidy marzą o elektrycznych owcach" i "Człowiek z wysokiego zamku"). Na szczęście już czeka na półeczce "Neuromancer" Gibsona, w ogóle seria "Artefakty" od wydawnictwa MAG to dużo dobra właśnie dla tych, którzy chcieliby nadrobić sobie klasykę fantastyki.
Generalnie wciąż brakuje mi na rynku mangowym tytułów sci-fi. Bo co mamy? "All you need is kill", "Abarę" (o mamo, ale jestem niemożebnie wdzięczna JPF za wydanie tego tytułu), "Pluto", "Srebrny trójkąt". Niestety podejrzewam, że to zbyt niszowy temat, by wydawnictwa sięgały po niego częściej.
Night is dark and full of yaoi

Moja skromna pisanina fanfikowa


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości