Ankieta: Czy interesuje cię ten tytuł?
Ankieta jest zamknięta.
Tak! Biorę w ciemno!
61.65%
82 61.65%
Pewnie kupię
9.02%
12 9.02%
Może kupię
7.52%
10 7.52%
Raczej nie
6.02%
8 6.02%
Kijem tego nie tknę!
15.79%
21 15.79%
Razem 133 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

[TAKARAI Rihito] Ten Count
#16
Podobnie jak w Caste Heaven, diabelnie żałuję wcześniej wybranej opcji w ankiecie. Komiks naprawdę ciekawy, podobny do w/w Diabeł
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#17
Przeglądając fora internetowe, nie trudno zauważyć, że rozwój wydarzeń w Ten Count wzbudza w czytelnikach wiele skrajnych emocji. Pierwszy tom mangi przedstawia nam historię zagubionego człowieka, któremu normalne funkcjonowanie utrudnia chorobliwy strach przed brudem i zarazkami. Człowiek ten spotyka na swojej drodze osobę, która prawdopodobnie potrafi i co więcej - chce mu pomóc (z pozoru bezinteresownie). To zrozumiałe, że wielu fanów spodziewało się spokojnego rozwoju fabuły, w którym powstająca między bohaterami nić zaufania stopniowo przeradza się w miłość. Jednakże autorka postanowiła nas zaskoczyć - z biegiem wydarzeń, związek Shirotaniego z Kurose staje się coraz bardziej "niezdrowy". Wbrew pozorom, Ten Count od początku miało być mangą o takiej właśnie relacji. Rihito Takarai stworzyła Kurose jako bohatera z ciemną stroną osobowości, który po części naprawdę chce pomóc Shirotaniemu, a po części wykorzystuje jego słabość i nieporadność.
Osobiście uważam, że manga ta jest wciągającą historią dwojga ludzi, których związek przeradza się w chorą zależność. Czekam na dalszy rozwój wydarzeń, bo na razie w Japonii ukazały się tylko trzy tomy, ale już teraz jestem pewna, że nie zawahałbym się przed kupnem, gdyby Ten Count wydano w Polsce.
#18
Mamy gwałt, panie i panowie, mamy już pełnoprawny gwałt!

...podtrzymuję 'nie' i radzę wszystkim trzymać się z daleko. Chyba że komuś chce się czekać aż manga zostanie zakończona i będzie wiadomo, czy autorka naprawdę traktuje gwałt jak większość twórców czy jednak potrafi zrobić coś ambitnego.

Aż boję się nowości tej autorki, bo Seven Days było kiepski i liczyłam, że jeśli sama stworzy coś w pełni to będzie lepiej... wie ktoś czy tam też gwałt robi za sójkę w bok?
#19
Jak wyżej - kijem tego nie tknę.
#20
(31-03-2015, 10:04 PM)Likorys napisał(a): Aż boję się nowości tej autorki, bo Seven Days było kiepski i liczyłam, że jeśli sama stworzy coś w pełni to będzie lepiej... wie ktoś czy tam też gwałt robi za sójkę w bok?

Chodzi o Tylko kwiaty wiedzą? Jeśli tak, to tam fabuła z tego co pamiętam rozwijała się raczej spokojnie, żadnych gwałtów.

Sama jestem ciekawa, jak Ten Count się skończy, bo jeśli autorka chce jednak temat potraktować chociaż troszeczkę poważniej, to nie widzę specjalnie miejsca tutaj dla typowego, yaoicowego happy endu.
#21
(01-04-2015, 07:54 PM)Kri napisał(a): Chodzi o Tylko kwiaty wiedzą? Jeśli tak, to tam fabuła z tego co pamiętam rozwijała się raczej spokojnie, żadnych gwałtów.

Sama jestem ciekawa, jak Ten Count się skończy, bo jeśli autorka chce jednak temat potraktować chociaż troszeczkę poważniej, to nie widzę specjalnie miejsca tutaj dla typowego, yaoicowego happy endu.

Tak, o Kwiaty mi chodziło, dzięki za uspokojenie.
No i sama Ten Caunt jako sensowny dramat bym chętnie widziała, taki ryjący psychikę i pokazujący jak niebezpiecznie się od kogoś uzależniać, ale mam mieszane uczucia czy autorka będzie w stanie to zrobić.
Seven Days było pod względem uczuć mocno kiepski, ale tam tylko rysowała. Podobno Kwiaty są pod tym względem o wiele lepsze... cóż, poczekamy zobaczymy.

PS Ach, ta dyskusja o Ten Count na Asku... nieźle. Szczęśliwy
#22
Tak dużo szału jest ostatnio, więc, trochę wbrew sobie, aż sobie doczytałem co się aktualnie dzieje i mi to wygląda tak, jakby autorka chciała:
a)sprzedać typowo durną historyjkę z czymś "oryginalnym" jak ta paskudna choroba (tutaj można się odnieść do mojego komentarza gdzie rozwodzę się niemiłosiernie na ten temat), dowalić uke niczym z japońskiego porno "mówię nie, ale wsadź mi głębiej" i sadystycznego seme do którego fapią sobie czytelniczki, co wyszło jej wręcz cudownie. Tylko nie podoba mi się to początkowe zwodzenie nadzieją na głębszą fabułę. Ale w końcu gwałty takie modne.
b)przedstawić chory związek, gdzie jeden szuka pomocy, a drugi okazuje się skur*ielem i go wykorzystuje, co nie wyszło jej kompletnie i stało się tanim porno, albo nawet gorzej. No ale gwałty wciąż modne...

I teraz całkowicie poważne pytanie do fanów tego tytułu - co się Wam w tym podoba? Ja naprawdę nie potrafię znaleźć w tej mandze ani jednej pozytywniej rzeczy, więc bardzo proszę o jakieś sensowne argumenty.
[Obrazek: tumblr_mx3fsesM6A1sfcj70o2_500.gif]

Aominesexual
#23
Ja myślę, że autorka zaczęła spokojnie, a potem no nie wiem, może przeczytało jej się "50 twarzy Greya" i poczuła się odmieniona duchowo, dlatego nagle fabuła poleciała w inną stronę? Teraz mamy "50 twarzy geja" tylko tytułu nie da się już zmienić.
[Obrazek: tumblr_mzgo4kH5t81sdzqbyo1_250.gif]
#24
Vobyss, poczytaj sobie komentarze pod tym tytułem na centrum mangi, to dowiesz się dlaczego fanki tak lubią ten count (choć na jakieś rzeczowe argumenty bym nie liczyła).
Generalnie, to też mi się wydaje że autorka miała pierwotnie inny pomysł na fabułę, ale jak to w życiu bywa, nie wyszło. Może wydawca naciskał na więcej seksu, fani? Tak czy inaczej, zepsuło to całkiem fajnie zapowiadającą się historię. A szkoda.
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#25
O, to aż pójdę na centrum poczytać, bo... cóż. Sama nie wiem, co można jeszcze w tym tytule wymyślić, żeby wyprowadzić na prostą fabułę, która w tej chwili zmierza do katastrofy.
#26
No to poszedłem poczytać. " Szkoda tylko, że stosunkowo szybko zmieniło się to poniekąd w gwałty, ale może to i lepiej." AHA. Ale nie poddałem się i wśród kałajów i pisków udało mi się wyłowić tą oto perełkę:
"Odnośnie wcześniejszych rozmów na temat tego gwałtu, moim zdaniem jest to terapia szokowa ( czasem taka terapia jest skuteczniejsza ale niesie ze sobą pewne ryzyko). Ogólnie jak się przyjrzycie od pierwszych rozdziałów to główny bohater nie poczynił dużych postępów wiec zdecydował się na to ( plus uczucia odegrały pewną rolę).W następnych rozdziłach zauważymy zmianę w zachowaniu i myśleniu i myślę, że to wałnie przez ten incydent." KURRRR GWAŁT TERAPIĄ SZOKOWĄ TRZYMAJCIE MNIE (przepraszam za caps).

Szkoda, że tak mało tam rozsądnych komentujących, ale przynajmniej są i mówią z sensem. Niemniej jednak, większości niesamowicie podoba się sytuacja od 9 rozdziału i bardzo martwi mnie do czego ten świat zmierza. Zawsze mam ochotę mówić takim laskom żeby się postawiły na jego miejscu, ale wiem, że tylko by się jarały tym, że hot ciacho Kurose by je zmolestował. W sumie to się zgadza z moją teorią dlaczego głównie dojrzewającym dziewczynom podobają się mangi bardziej nastawione na seks.

Tak czy inaczej, żadnych sensownych argumentów broniących nie udało mi się znaleźć. Żadnych.
[Obrazek: tumblr_mx3fsesM6A1sfcj70o2_500.gif]

Aominesexual
#27
(03-04-2015, 02:19 PM)Vobyss napisał(a): Tak czy inaczej, żadnych sensownych argumentów broniących nie udało mi się znaleźć. Żadnych.
Chyba wszystko zależy, jak ktoś do takich tematów podchodzi. Jak chyba wcześniej coś tam napomknęłam, generalnie Ten Count jest słaby jako utwór o określonej problematyce (w sumie można nawet powiedzieć, że w ogóle nie powinien istnieć w tej kategorii), na tę konkretną chwilę jest wręcz bardzo słaby jako utwór o toksycznych związkach. Zaczyna też powoli popadać w schemat gwałt-miłość, sadystyczne i milkliwe seme - niezdecydowane uke itp.
Ale jako czysta fantazja seksualna... no cóż, jak dla mnie autorka całkiem ładnie rysuje sceny seksu, powiedziałabym nawet, że czasem trafia w kategorię "zmysłowo". Żeby nie było, większość scen w yaoicach zaczyna być dla mnie strasznie mechaniczna i schematyczna, tak więc zaczęłam doceniach ładniejsze sceny. Plus tutaj trzeba by było przywołać dyskusję o zasadności dub-conów w yaoicach i pytaniu, na ile to subiektywna sprawa, a na ile nie.
Ale nawet ciesząc się z kreski też miałam małe uczucie zawodu, gdy fabuła przestała być fabułą.
#28
Tak, tak, tak<3. Jasne, że fabuła jest nieco.... pokręcona. (Kto czyta na bieżąco po angielsku, pewnie wie o co mi chodzi) Ale przecież to nie musi być normalne i to jest w tym najlepsze<3 Na 100% bym kupiła <3
#29
Ze względu na rosnącą popularność mangi właśnie ogłoszono oficjalne wydanie Ten Count w języku angielskim. Zachęcam Kotori do wzięcia tego tytułu, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wydaliście już "Hana wo saku ka" Takarai Rihito i byłam bardzo zadowolona z jakości książek. Nie zdziwiłabym się, gdyby np Waneko też miało "Ten Count" na celowniku.

Jest to co prawda manga kontrowersyjna, która ma tyle samo fanów co przeciwników, ale właśnie to jest między innymi dowodem na to, że ma w sobie to "coś" i raczej nie przechodzi się koło niej obojętnie. Ostatnie rozdziały są naprawdę świetne fabularnie i psychologicznie. Jest to moja druga ulubiona manga po "Złamanych Skrzydłach" i na pewno znalazłaby się u mnie w domu w wydaniu polskim.
#30
Nie wydaliśmy "Hana wo saku ka". To nie jest manga Rihito Takarai.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości