Ankieta: Czy interesuje cię ten tytuł?
Ankieta jest zamknięta.
Tak! Biorę w ciemno!
61.65%
82 61.65%
Pewnie kupię
9.02%
12 9.02%
Może kupię
7.52%
10 7.52%
Raczej nie
6.02%
8 6.02%
Kijem tego nie tknę!
15.79%
21 15.79%
Razem 133 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

[TAKARAI Rihito] Ten Count
#1
[Obrazek: 2059no6.png]
Gatunki: Psychologiczne, romans, okruchy życia, yaoi
Wydawca: Shinshokan
Liczba tomów: 4 (powstaje)
Opis: Tadaomi Shirotani cierpi na mizofobię – paniczny lęk przed brudem i zarazkami, połączony z licznymi natręctwami związanymi z zachowaniem higieny. Pewnego dnia Shirotani poznaje Riku Kurose, terapeutę, który natychmiast diagnozuje jego schorzenie. Wkrótce Kurose proponuje Shirotaniemu, że zajmie się jego leczeniem – zalecając terapię ekspozycyjną, nakłania go, by próbował mierzyć się z kolejnymi, szczególnie stresującymi dla siebie sytuacjami, obiecując, że doprowadzi to do jego uzdrowienia…
[z tanuki.pl]
Moja opinia: Założenie fabularne bardzo dobre, niestety wykonanie już tak średnio wyszło. Historia cierpiącego na fobię mężczyzny i jego "terapeuty" ma w sobie potencjał na naprawdę ciekawy i inteligentny romans, ale autorka w ostatnich rozdziałach postanowiła pójść drogą utartych, yaoistycznych schematów (kto czytał, ten wie o co chodzi). Dodaję jednak tę propozycję, bo mam jeszcze słabą nadzieję, że pani Rihito nie schrzani do końca tej mangi i "coś" jeszcze wykrzesze z fabuły. Plus, kreska w Ten Count jest naprawdę ładna. Widać doskonale, jak od czasu Seven Days zmienił się (na lepsze) warsztat autorki.
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#2
Mimo spłycenia fabuły w ostatnich rozdziałach, które się ukazały, dalej tytuł warty polecenia. Nie powiem, obawiałam się, że będzie trzeba czekać na wiadome sceny do totalnego uzdrowienia Shirotaniego. Na szczęście/nieszczęście nie dane nam było czekać aż tak długo. Pomysł był i jest niezły i tak jak Maru mam nadzieję, że coś się jeszcze z fabuły ukręci.
Co do kreski - o ile na Kurose mogę patrzeć i patrzeć, tak ulizane włosy Shirotaniego doprowadzały mnie w pierwszych rozdziałach niemal do łez. Zdecydowanie mówię NIE tej fryzurze głównego bohatera, w mokrych wygląda o niebo lepiej. Uśmiech

Mimo wszystkiego co napisałam, na mojej półeczce zdecydowanie znalazło by się miejsce na ta pozycję. Uśmiech
[Obrazek: 246515_555402994494270_1824592519_n.jpg?...e=58FC897E]
#3
Nie jest to priorytet jeśli chodzi o mangi tej pani - właściwie to jest na samym końcu wśród tytułów, które u niej czytałam, właśnie przez tę według mnie drastyczną zmianę nastroju. Może jakby rzeczywiście poszło według listy to seria wydawałaby się bardziej ztonowana, natomiast w momencie, kiedy "och, zaplanowałam sobie 2 tomy, a tu już drugi, wezmę przyspieszę i zrobię pwp przez kolejne rozdziały" seria u mnie dużo straciła. Pomijając fakt zmiany konwencji to przez to postacie się zrobiły się nie co schizowe, a pan terapeuta nagle zaczyna zachowywa się dla mnie zbyt schizowo i teraz nie mam pojęcia czy szykuje nam się jakiś ukryty (niepotrzebny moim zdaniem) dramat i schiza na koniec, czy ta zmiana wynika po prostu z tego, że trzeba było przyspieszyć. Pewnie bym kupiła, ale dużo bardziej wolałabym kupić najpierw inne historie z kreską Takarai-sensei.
[Obrazek: tumblr_mzgo4kH5t81sdzqbyo1_250.gif]
#4
W pełni zgadzam się z Maru. Na początku było takie "WOW dobre to to!" a potem była równia pochyła i zwykły pornolek. No sorry, ale Shirotani prędzej by zwymiotował, niż pozwolił na to co z nim doktorek wyprawia i jeszcze się podniecał. Autorka chyba zapomniała o czym pisze - nie o jakimś zwykłym obrzydzeniu do ludzi i pedantyzmie, tylko o okropnej chorobie. No chyba, że stan Shiro nie był tak poważny, jak na to wskazywało na początku.

Anyway, raczej się wstrzymam z tym tytułem. W miarę lubię jej mangi, ale tutaj mocno się zawiodłem.
[Obrazek: tumblr_mx3fsesM6A1sfcj70o2_500.gif]

Aominesexual
#5
Cytat: Autorka chyba zapomniała o czym pisze - nie o jakimś zwykłym obrzydzeniu do ludzi i pedantyzmie, tylko o okropnej chorobie. No chyba, że stan Shiro nie był tak poważny, jak na to wskazywało na początku.
Nom, dokładnie. Dla mnie to taki kiepski żart ze strony autorki, jakby z choroby zrobiła sobie jakiś fetyszyk dla podkręcenia "atmosfery" w związku.
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#6
Ta... nowy rodzaj "nie, przestań, to obrzydliwe! Nieważne, że stoi mi jak Tokyo Tower a ja jestem facetem i spokojnie mógłbym cię odepchnąć!"
Ta choroba nie polega na zwykłym niesmaku. To tak, jakby doktorek go macał po wytarzaniu się w, za przeproszeniem, gównie. Leczy się to całymi latami, a tutaj w 2-3 tygodnie dał sobie zwalić z rąsi. Realizm 100 pro.
[Obrazek: tumblr_mx3fsesM6A1sfcj70o2_500.gif]

Aominesexual
#7
Hahahaha, Vobyss uwielbiam twoje komentarze Duży uśmiech Człowiek od razu ma lepszy humor.
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#8
Szczerze mówiąc nie znam się na tej chorobie, ale zastanawiam się czy nie ma wyjątków.
Było nie było jest to problem psychiczny więc trudno generalizować, pewnie sporo zależy od osoby.

Sama mam pewien objaw (ciężko stwierdzić czy to też bardzo łagodna forma mizofobii czy tylko natręctwo) mianowicie dotyczy on spania, łóżka itp.
Nie przeszkadza mi podanie komuś ręki, czy ludzie ruszający moje rzeczy, ale nie lubię jak ktoś siada na moim łóżku (i to nie lubię w sensie zmienię pościel bo mnie to obrzydza i w niej nie zasnę), sama nie siadam na własnym łóżku, póki się nie wykąpię i nie przebiorę w koszule nocną, która też leży osobno niż ubrania w których chodzę na co dzień. Kiedy idę spać wychodząc z łazienki używam szmatki do otwierania drzwi czy wyłącznika światła, żeby nie dotknąć umytą ręką czegoś co jest w moim mniemaniu brudne, przed pójściem spać.

Ale zdarzają mi się osoby (zwykle przyjaciółki z którymi jestem blisko związana), które mogą siadać na moim łóżku czy dotknąć poduszki, a ja nie zrobię z tego afery, nie zmianie pościeli, tylko co najwyżej będę się czuć nieco nieswojo.

Nie próbuję twierdzić, że autorka ma racje wprowadzając już takie sceny (choć mnie tam one nie bolą xD), nie jestem też ekspertem jeśli chodzi o choroby o podłożu psychicznym.

Wiem tylko, że sama nie lubię dotykać klamek (tu nie lubię = czuje się nieswojo), myję ręce częściej niż inni i mam swoje "nocne rytuały" (choć nie w natężeniu, które utrudniałoby mi życie), a mimo to niektórym osobom pozwalam na więcej, a w nich na pewno nie jestem zakochana ;P.

Więc może (powtarzam MOŻE) nawet przy takiej chorobie w pewnych przypadkach można "znieść", a nawet "polubić" niektóre rzeczy?
Jak już mówiłam to tylko moja opinia.

Ten Count na pewno bym kupiła, bo ostatnio trochę mi odbija na punkcie tej serii m.in. przez tą okładkę 2 tomu Uśmiech Kurose <3
[Obrazek: h6v1.jpg]
#9
Ja w psychiatrii bardzo siedzę i można powiedzieć, że trochę się znam :d
U Ciebie to po prostu pewien rodzaj pedantyzmu kierunkowego. W sumie to nie dość, że chyba Ci nie przeszkadza w życiu codziennym, to jeszcze na plus wychodzi, bo w niehigienicznie traktowanym łóżku potrafią zalęgnąć się takie cuda, że aż mnie dreszcz przechodzi, a na kontaktach i klamkach jako często używanych a rzadko czyszczonych przedmiotach aż roi się od bakterii :d

Mizofobia, jak każda choroba, może mieć różne stopnie. Najniższy charakteryzuje się unikaniem kontaktów fizycznych z obcymi ludźmi (bo nie zna się ich nawyków higienicznych) i przedmiotami publicznymi oraz jedzeniem z miejsc o wątpliwym stopniu czystości, ale jednocześnie podejściem "jak mus to mus", no i oczywiście pedantyzmem. Takie osoby jednak żyją w normalnych związkach i seks z zaufaną, schludną osobą raczej ich nie obrzydza.

Codzienne używanie alkoholowych środków dezynfekujących na dłoniach i przedmiotach to już objawy stopnia wysokiego, a scena z notesem tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. A jak zrobił listę to już w ogóle, książkowy przykład.
Tutaj przy każdej próbie kontaktu skóry lub własnych przedmiotów z otoczeniem osoba odczuwa to, co zdrowy człowiek odczuwałby przy kontakcie właśnie z fekaliami bądź wymiocinami. W stanie przed całkowitym wyleczeniem seks jest niemożliwy, a po terapii i tak musi to być osoba ekstremalnie zaufana.
Shiro brzydzi się podać rękę przyjacielowi z pracy, ale lodzik i macanki niedawno spotkanego faceta to już spoko. Ta...

A z tymi restauracjami to w sumie go rozumiem. Jak się człowiek naogląda programów o warunkach sanitarnych i jeszcze w dodatku sam miał okazję widzieć stan takiej kuchni, to się na wymioty zbiera.

Ale nam się miły temacik zrobił. Dobra, więcej się już nie wypowiem, bo wkurza mnie samo myślenie o tej mandze xD
[Obrazek: tumblr_mx3fsesM6A1sfcj70o2_500.gif]

Aominesexual
#10
Ciężko sie nie zgodzić z powyższymi argumentami, ale ja jakoś na to nie zwróciłam większej uwagi. Jakoś podświadomie zrzuciłam to karb cech osobniczych i pożądania dotyku/pieszczot przez Shiro. O wiele bardziej zwróciłam uwagę na zachowanie doktorka. Zawsze jestem podirytowana, gdy facet (typowy seme) wypowiada kwestię "nie martw się, nie zrobie nic bez twojej zgody" a po pięciu sekundach ściąga temu drugiemu gacie i mimo wyraźnego sprzeciwu: "wybacz, ale nie mogę tak długo się powstrzymywać, gdy jesteś tak blisko". No kurde, to na ciul te deklaracje? Żeby biedy uke spuścił gardę?
No ale wracając do Kurose. Jest lekarzem Shiro (nie ważne, czy oficjalnie czy nie), więc dobro pacjenta powinno być dla niego najważniejsze. Świetnie, że gdy tylko się zorientował, że czuje coś więcej do niego, to próbował się odciąć, ale skoro zdecydował się kontunuować jego terapię, to chyba powinien móc się powstrzymać. A jak jest taki napalony to zadowalać się samemu pięc razy dziennie czy przyjmować brom. Nie ma tak, żeby się nie dało.
Plus jeszcze jedno. Skąd w mangach yaoi się wzięło, że jak uke stanie, to seme natuchmiast musi go zaspokoić, bo argument "nie mozesz sie tak pokazać ludziom" to se mogą w nos wsadzić. Kurka no jak se facet posiedzi i pomyśli o czyms innym to też mu minie. Szczególnie takiemu Shiro. Przecież jak chopak pomyśli, jakie to obżydliwe to zaraz powinien mu opaść. Ehh.. no cóż, taki chyba już urok yaoi.
Mój komentarz troche chaotyczny, za co przepraszam. Mam nadzieje, że jednak da się z tego wyłuskać o co mi chodziło. A co do samej mangi. Mimo wszystko mi się podoba. Chyba głównie ze względu na kreskę, ale sama historia też nie jest najgorsza. Czy bym kupiła? nie wiem. Chyba muszę zobaczyć jak to się wszytko skończy, żeby jednoznacznie się określić.
#11
(17-09-2014, 02:25 AM)Vobyss napisał(a): Ja w psychiatrii bardzo siedzę i można powiedzieć, że trochę się znam :d
U Ciebie to po prostu pewien rodzaj pedantyzmu kierunkowego. W sumie to nie dość, że chyba Ci nie przeszkadza w życiu codziennym, to jeszcze na plus wychodzi, bo w niehigienicznie traktowanym łóżku potrafią zalęgnąć się takie cuda, że aż mnie dreszcz przechodzi, a na kontaktach i klamkach jako często używanych a rzadko czyszczonych przedmiotach aż roi się od bakterii :d

Może i tak ;P Jak już mówiłam, nie znam się i nie diagnozował mnie nikt. Chce tylko dać do zrozumienia, że jako osoba z takimi problemami potrafię czasem najbliższej rodziny siadającej na moim łóżku nie zdzierżyć, a jakaś bliższa koleżanka nie bedzie problemem (psychoanalityk miałby co analizować w moich stosunkach rodzinnych xD).

Może właśnie z tej przyczyny, nawet jeśli sytuacja jest trochę inna, łatwiej mi przymknąć oko i wytłumaczyć sobie niektóre rzeczy, które być może kogoś "bardziej w temacie" drażnią Uśmiech

No i przede wszystkim yaoi to fikcja no... a czasami wręcz fantastyka xD

A Shiro jest uroczy, kocham te okładki, kreskę Takarai Rihito i cóż... wiadome sceny rysuje ona mimo wszystko w mojej opinii z jakąś większą ... finezją (?) niż taka Ayano Yamane (której zresztą też jestem fanką).

No i ostatecznie ta sadystyczna część mnie uwielbia Shirotaniego w wersji zapłakanej więc... jakim prawem mogłabym się tu czepiać autorki albo Kurose?! ;P
[Obrazek: h6v1.jpg]
#12
Tak jak i innym mnie również spłycenie fabuły bardzo się nie podoba. Liczyłam na ciekawą historię, która utrzyma poziom na całej linii. Ale widzę, że autorka ma potrzebę przyspieszenia wyleczenia Shiro. Po co? Ma zamiar zamknąć całość w trzech tomach? Nawet jeśli, to mogła to inaczej rozwiązać. -.- Na chwilę obecną jestem na nie, ale wszystko zależy od tego, jak ta historia nie tyle się skończy, ale jak zostanie poprowadzona do końca.


(16-09-2014, 11:08 PM)Eve napisał(a): Więc może (powtarzam MOŻE) nawet przy takiej chorobie w pewnych przypadkach można "znieść", a nawet "polubić" niektóre rzeczy?

No pewnie, że tak - w końcu na tym polega sukces terapii. Jednak w tak krótkim czasie przeszedł od wstrętu do no dobra, doktorze, może pan otworzyć swoją paszczękę pełną zarazków i mi obciągnąć? >.> Nie kupuję tego. Może mu brakować dotyku i ciepła drugiej osoby, ale przy skrzywieniach psychicznych to nie idzie tak prosto i chory nie rzuca się w objęcia drugiej osoby. No jeszcze żeby później szorował się do krwi, by zmyć z siebie brud, to bym była skłonna uwierzyć, że miał chwilowe zaćmienie. Ale wygląda na to, że Shiro jest już krok od bycia zdrowym.


(17-09-2014, 02:25 AM)Vobyss napisał(a): Ja w psychiatrii bardzo siedzę i można powiedzieć, że trochę się znam :d

No to żeś mnie zaskoczył. ^^'
#13
...dołączę się chyba do głosu zawiedzionych. Autorka niszczyła całkiem nieźle zapowiadającą się historię i wątpię, żeby była wstanie to jeszcze naprawić.
#14
biorę !! jedna z lepszych manga bl jakie czytałam Duży uśmiech
[Obrazek: tumblr_npucvcp1oe1tyu03lo4_500.gif]
#15
Jeśli potraktować fabułę jako fap-bułę, a mizofobię głównego bohatera jako pretekst do jego dużej wrażliwości (cielesnej) i do jechania na samych dub-conach przez autorkę, wtedy w sumie nie jest tak źle. Hej, przynajmniej seks jest ładnie narysowany, prawda?


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości