Opowiadania Kotori III edycja
#46
Popieram - liczę na dobre opowiadania z fabułą, albo przyjemne, ale NIE opierające się na seksie. Gatunek w sumie mnie obojętny. Byle byłoby porządne.

Co do pytania Laed... Nie umiem na nie odpowiedzieć :< Mnie zwykle przychodzi do głowy jedna scenka, a potem powoli stwarzam resztę. Zazwyczaj.
#47
Oj, różnie z tymi pomysłami bywa. Ale ostatnio często biorę inspirację z sesji, moje opko w OKII też w jakiejś części opierało się na jednej z nich. A do samej sesji zainspirowało mnie chyba oglądanie zbyt dużej ilości zwłok ludzkich i nagłe przekonanie, że krojenie trupów to to, co chcę robić w życiu (bo resztki mojego zdrowego rozsądku stwierdziły, że jakbym się wzięła za żywych ludzi, to nikomu by to na dobre nie wyszło...) A tak poza tym to pewien artykuł na onecie, czytanie kart durnowatych ukesiów na forum RPG i pewnie jeszcze parę innych rzeczy. Ciężko wskazać jedną konkretną inspirację nawet do jednego tekstu, a co dopiero, jakbym miała myśleć nad wszystkimi pomysłami, które roją się w mojej głowie...
#48
Lena, gdy napisałaś, że bierzesz inspirację z sesji, pierwsze co stanęło mi przed oczami to sesja zaliczeniowa na studiach. XD
Nigdy w RPGi się nie bawiłam, więc dopiero po dłuższej chwili załapałam, że to o to chodzi.

EDIT:
(10-11-2013, 07:39 PM)Lena napisał(a): oglądanie zbyt dużej ilości zwłok ludzkich i nagłe przekonanie, że krojenie trupów to to, co chcę robić w życiu
Pytanie na marginesie: studiujesz medycyną?
#49
Pamiętam jak swego czasu zastanawiałam się, jakich opowiadań tak naprawdę oczekują potencjalni czytelnicy tego typu antologii i wyszło, że jednak zwykle seks jest ważniejszy od dobrej fabuły. Pocieszające, że jednak nie do końca jest to zgodne z prawdą.
A pomysły na opowiadania... Zwykle mój Mistrz napisze coś głupiego przypadkiem i mnie zainspiruje albo zrobi to specjalnie, kiedy chce, bym zaczęła pisać. Często też coś mi się przyśni i po prostu muszę napisać coś na tej podstawie. Ogólnie jak jestem w nastroju twórczym, to wystarczy nawet, że komuś coś upadnie w autobusie i nagle pojawia się pomysł Duży uśmiech O, np ostatnio było mi zimno i postanowiłam napisać opowiadanie. Bynajmniej nie o tym, że jest zimno.
#50
Laed, nie dziwię się xD Chociaż jeśli już o takiej sesji mowa, to istnieje takie ciekawe zjawisko, że właśnie w czasie niej mi się chce najbardziej pisać. Tyle że nie mogę, bo muszę się uczyć :<
I tak, studiuję medycynę Uśmiech

Anel, ja nadal nie tracę nadziei, że jednak nie dla wszystkich seks jest ważniejszy od fabuły. Chociaż czasem trochę tracę wiarę, gdy widzę, że pierwszy komentarz pod zakończeniem naboru to "liczę na dobre seksy" ._.
#51
Lena, wbrew pozorom trzeba czegoś więcej, niż "penis", "pchnął", "doszedł", żeby napisać DOBRY seks. Od paru lat nie trafiłam na nic ciekawego. A że lubię oglądać/czytać seks sam w sobie, czy to homo, hetero, czy les, mam też pewne wymagania. A w fandomie yaoi ciężko o to. W fandomie yuri - także. Dla kogoś "dobry seks" to 3 strony A4. I współczuję bardzo takim osobom.

Ale, żeby nie odbiegać od właściwego tematu: moją inspiracją także najczęściej są sny. Jedna scena z "Wilka w owczym stadzie" została stamtąd brutalnie zerżnięta. Pamiętam, że byłam pod wielkim wrażeniem, co też mogła stworzyć moja wyobraźnia, kiedy byłam raptem po dwóch czy trzech godzinach Skyrima. Z dżinami w "Lalkarzu" było bardzo podobnie. To własnie we śnie pierwszy raz pojawiły się takie określenia jak "Kukła", która była czymś więcej, niż niewolnikiem. I to chyba tyle XD
#52
Eo, zdaję sobie z tego sprawę. Scen seksu się trochę napisałam, chociaż nie wiem, czy są one dobre czy złe - nie dawałam ich nigdy do oceny szerszej publiczności. I nie mam zielonego pojęcia, co można pisać przez 3 strony A4. Chyba że to cała orgia, a nie pojedyncza scena.
Po prostu nie ogarniam tendencji do stawiania seksu na pierwszym miejscu. Gdybyś Ty pierwsza rzuciła taką uwagę, pewnie nie utkwiłoby mi to jakoś w pamięci, ale akurat zdarza się to dosyć często. Rozumiem, że chcesz przeczytać dobrą scenę seksu, ale czy fabuła, która do tego seksu doprowadzi, nie jest równie ważna, albo nawet istotniejsza? Nie mówiąc o implikacjach tego, co zajdzie między dwoma bohaterami... Oczywiście można czytać sobie same PWP, ale od tekstów, które zostaną wydrukowane w formie książki, oczekuję jednak czegoś ambitniejszego.

A ja swoich snów nigdy nie pamiętam, ech...
#53
Widzisz, niektórzy różnie pojmują kwestię seksu. Czy będzie z tego romans, czy nie, wielka miłość, czy porzucenie, ale mi nie chodzi o scenę, która jest mocno związana z fabułą. Masz tekst, jest napięcie, czytasz z miną ryby wyciągniętej z wody i czujesz emocje, których sama do końca nie potrafisz opisać. I wtedy seks. Choć parę zdań, wspomnienie, cokolwiek, a człowiekowi może mózg w poprzek stanąć. Coś takiego zwykle sprawdza się w tekstach z wątkiem psychologicznym. Nie każdemu się udaje, ale ważne, żeby próbować. Sama piszę coś w podobnych klimatach i po tych paru godzinach jestem już tak psychicznie zmęczona, że to łeb urywa. O takim opowiadaniu marzę. I mam nadzieję, że przy OK3 się nie zawiodę.
#54
Ja swoich snów wole nie pamiętać, bo albo nic mi się nie śni (no, tutaj akurat nie ma czego pamiętać ^^') albo śnią mi się same koszmary. Poryte koszmary.


A nie boicie się pisać "seksów"? W tym znaczeniu, że żadna z nas gejem nie jest i chyba nigdy nie była; skąd więc pewność, że wszystko jest jak należy?
(tak, wiem, głupie pytania się mnie trzymają)
#55
Pewnie, to co innego. Chociaż mocno mnie zdziwiło, że sama piszesz w tych klimatach, chociaż może to trauma po "Miłosnym trucicielu". Tym niemniej, o ile Cię dobrze zrozumiałam, takie opowiadanie sama chętnie bym zobaczyła w zbiorze. Bo ja naprawdę nie jestem przeciwniczką seksu, podtekstów erotycznych i takich tam rzeczy, tylko twierdzenia, że tekst bez tego jest gorszy. A w samym seksie najciekawszy i tak nie jest sam opis, tylko cała otoczka tego. Coś jakby klimat, o którym mówisz, tylko być może miałybyśmy jednak inne gusta.

EDIT:
Ja wiem, czy głupie? Cóż, jak na razie nie pisałam scen seksu przeznaczonych dla szerszej publiczności, ale chyba lekkiego stracha bym miała. I już nie chodzi tylko o bycie czy nie bycie gejem, chociaż to też, ale ogólnie, mam wrażenie, że w tej materii niektórzy mają bardzo wysokie wymagania, które niekoniecznie mógłby opis mojej produkcji spełnić. Z drugiej strony, każdego kręci co innego, dla mnie też wiele opisów jest niezbyt ciekawych. No i ostatecznie, trzeba się jednak trzymać czegoś takiego, jak realizm - czasem należy trochę powściągnąć fantazję, by jeden z bohaterów nie skończył z nieodwracalnymi uszkodzeniami jakiejś części ciała Oczko
#56
Laed, obserwacje czasami wystarczą. Oczywiście osoba, która czyta/ogląda wyłącznie yaoi będzie pisała inaczej, niż osoba, która ogląda filmy pornograficzne, czy próbowała tego samego z chłopakiem/dziewczyną.

Lena, nie chcesz wiedzieć, pod czego byłam wpływem, kiedy pisałam "Miłosnego truciciela". A po mailach, które po nim dostałam, niektórych dość... hmm... wyrażających nadzieję lub propozycję na bliższą znajomość, nie popełnię podobnej rzeczy drugi raz.
Swoją drogą, to dobry wątek, żeby wyrażać swoje oczekiwania, co do kolejnych edycji OK. Wiem, że autorzy piszą przede wszystkim dla siebie, jednakże byłoby miło, gdyby poznali zdania potencjalnych czytelników. Jak mówiłam, odpuściłam sobie konkurs i może poczekam na coś tematycznego. Nawet, jeśli odwalisz tekst wysyłający czytelnika w kosmos, inne gatunki, styl czy przekaz pozostałych mogą nieco przyćmić samo wrażenie.
#57
Mi po przeczytaniu "Miłosnego truciciela" najbardziej było szkoda tego, że zapowiadało się na coś fajnego, coś wybijającego się z monotonii obyczajówek, a skończyło się... No cóż, wiadomo jak. Chyba naprawdę muszę przeczytać coś innego Twojego autorstwa.
Co do opinii czytelników to jasne, można je brać pod uwagę. Ale po prostu i tak nie zadowolisz wszystkich. Ja, jeśli napiszę coś do kolejnej edycji, nawet nie będę myślała o tym, by zadowolić osoby zachwycające się na przykład taką "Chodzącą katastrofą", bo to zupełnie nie jest target, do którego celuję.
I też mnie ciekawi, czy wydawnictwo pomyśli o czymś tematycznym. Gdy pierwszy raz ktoś gdzieś rzucił ten pomysł, nie byłam za bardzo przekonana, ale obecnie wydaje mi się to coraz bardziej niegłupie.
#58
Mnie bardzo inspirują złe fanfiki, książki i filmy. W zasadzie nie dam głowy, na czym ta "inspiracja" polega, ponieważ rzadko biorę z nich cokolwiek (z powodów oczywistych), ale tak ładnie mnie naprowadzają na to, co jest według mnie dobrym pomysłem. Mój największy projekt zaczął się od bardzo złego fanfika...
Czasami też po prostu nie czekam na inspirację, siadam i zaczynam pisać. Teksty "improwizowane" zawsze są u mnie gorsze niż planowane, ale za to pisze się je łatwiej i pomagają oczyścić umysł.

Co do seksy - nie, mam dość walenia go absolutnie wszędzie. Jestem właśnie po lekturze OK2 i dla mnie większość tekstów byłaby lepsza bez niego - a to nie pasuje do klimatu opowiadania, a to nie wnosi nic do fabuły, a to sprawia, że bohaterowie albo "pornowacieją" (taki syndrom sprawiający, że normalnie zachowująca się postać zaczyna myśleć i reagować jak wiecznie napalony bohater pornucha) albo infantylnieją. W jedynym opowiadaniu, gdzie seks by mi pasował i nawet sam w sobie nie był odbity od schematu, trzeba było prócz bohatera zgwałcić jeszcze logikę, aby całość stała się jedynie WTFna.

Innymi słowy - ja wolę zbiór opowiadań BEZ erotyki. Nie dlatego, że jej nie lubię. Bardzo lubię. Ale nie mam złudzeń, że dla odmiany dostanę coś, co mi się spodoba, a nie tylko sprawi, że będę przerzucać kartki.
#59
Jednakże, kiedy publikuje się coś dla szerszego grona, trzeba odpowiednio uderzyć w grupę docelową. Wynalazek, nad którym spędziłaś dzień czy dwa ma niekiedy większy odzew, niż coś, co tworzyłaś, dajmy na to, trzy miesiące. To trochę smutne. Może właśnie dlatego, że czytelnicy do końca nie wiedzą, co będzie zawierał zbiór opowiadań. Ale gdyby pojawił się jeden temat, przykładowo, kryminał, po książkę sięgnie konkretna grupa odbiorców.
Rzeczywiście, to nawet nie takie głupie...
#60
Pisząc "Chodząca katastrofa" masz na myśli Bieleckiego?

Wydania tematyczne to przyjemny pomysł ale czy technicznie wykonalny? Skoro nawet teraz wydawnictwu ciężko jest wybrać cokolwiek na poziomie, co byłoby czym innym niż obyczajówką. Podanie konkretnej tematyki jeszcze bardziej zawężałoby krąg piszących.
Chyba, że nagle (z jakiegoś magicznego powodu) zgłosiłoby się wielu nowych autorów, bądź też wielu dotychczasowych zapragnęłoby spróbować swych sił w narzuconym temacie. Może nie czarno, ale trochę szaro to widzę.
Poza tym jest jeszcze jedna, bardziej przyziemna kwestia: wydawnictwo nie jest instytucją charytatywną, musi na siebie zarabiać. Wydanie antologii tematycznej znacznie zawężą krąg potencjalnych nabywców.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości