Nieletni ale pełen seksapilu - czy nie za młody na seks?
#1
Przy okazji "A sex therapist" wypłynął problem nieletnich w mangach z seksem. Postanowiłam więc pociągnąć temat w tym miejscu, żeby nie zaśmiecać wątku z propozycjami wydawniczymi.
Czy życie erotyczne niedorosłych nastolatków, dokładnie rozrysowane i przedstawione ze szczegółami, to rzecz dopuszczalna i godna rozpropagowania? Czy może wręcz przeciwnie, tytuły zawierające takie wątki nie powinny ujrzeć w Polsce światła dziennego?
Wbijajcie z opiniami, bo bardzo nas ciekawi Wasze zdanie na ten temat. Mile widziane opinie nie tylko własne, ale i studia na temat ogólnego podejścia społeczeństwa do tego zagadnienia.
#2
Po pierwsze, pewnie wiele osób mnie zjedzie za zbytnio luzackie poglądy, ale co tam. ;p Opiszę raczej na przykładzie mang, bo z ludźmi to bywa różnie.

Pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić jest ustalenie o jaką "nieletniość" chodzi. Myśleć, że nikogo już nie dziwi seks szesnasto- lub siedemnastolatków, mimo że są oni prawnie niepełnoletni. Gorzej z pełnoletnością seksualną, która w każdym kraju jest inna - u nas to 15 lat, w Japonii 20, w wielu granica jest większa lub mniejsza i może to prowadzić do ścierania się różnych mentalności - przykład nie tak wcale dawno zmienionego prawa Watykańskiego, które długi czas określało granicę jako 12! lat.

Jeżeli chodzi o "legalność" seksu, to według mnie przy kwalifikowaniu należy patrzeć na realia i na osobę. Wiadomo, że jeśli manga mówi o XXI wieku to wymaga się zgodności z obowiązującym prawem, by seks nie był ukazany w złym świetle lub nie był "grzeszną tajemnicą". Z drugiej jednak, jeżeli akcja jest osadzona w takim średniowieczu lub wcześniej, to seks dwunasto- czy trzynastolatków jest zgodny z realiami, nawet jeśli nie dzisiejsza moralnością. Inaczej też trzeba traktować nastolatka, który się puszcza bo jest bogaty i szuka adrenaliny, a inaczej nastolatka z patologiczne rodziny, który pierwszy raz się zakochał i dał omotać.

Na pewno wielkie dyskusje wywołałaby propozycja wydania w Polsce mangi typu shotacon/lolicon. Z jednej strony da się znaleźć tytuły skupione na uczuciach platonicznych, w których chodzi o uwielbienie dziecięcego uroku, a nie pociąg stricte fizyczny. Widziałam też kiedyś mangę, w której para czeka dobre kilka lat, by legalnie uprawiać seks mimo wielkiej miłości - jednak to nadal miłość do osoby bardzo młodej. Można też znaleźć mangi o tym, jak dwóch trzynastolatków wzajemnie poznaje swoje ciała wraz z wybuchem hormonów - to też w teorii nie brzmi źle, ale jednak to wciąż osoby poniżej granicy prawnej. Mimo że miłość czekająca lata i trwająca jest piękna, mimo że taki trzynastolatek jakoś musi dojrzeć nie jest niczym niezwykłym, że poznaje swoje ciało - to nadal nas to razi. Skąd to wynika? Stąd, że shotacon i lolicon mogą być "niewinne i normalne", ale nadal kłócą się z pewnymi wzorcami i dla mnie to te wzorce są największym przekleństwem.

Największym problemem mang jest jednak różnica w mentalności Polaków i Japończyków. Najlepszy przykład to Czerwone Latarnie czy Love hotele - dla Japończyka seks nie jest tabu w kwestii jego istnienia, choć na pewno w kwestii mówienia o nim. Polak za to uwaza seksualnosc za całkowite tabu, o którym nie można mówić publicznie i którego należy się wręcz wstydzić. Dlatego Japończyk widzący mangę o dwóch czternastolatkach, którzy po pierwszym porannym wzwodzie zgłębiają temat i poznają swoje ciała machnie ręką, a Europejczyk skrzywi się z niesmakiem lub wręcz podniesie wrzawę o szerzenie rozpusty.

Ja widzę jedną wielką różnicę w mentalności Japończyka i Europejczyka w stosunku do dzieci i nastolatków, u których dopiero budzi się seksualność. Japończyk ma według mojego - pewnie ułomnego - zdania tę zaletę, że zostanie wyposażony w wiedzę. Nie wiem jak dokładnie wygląda Edukacja Seksualna w Japonii, wiec to tylko moje gdybanie, ale takie mam dziwne wrażenie. Polak natomiast zwykle trwa w przekonaniu, że dzieci nie mają seksualności, a nawet, jeśli mają, to "same sobie poradzą", chce by dziecko sobie poradziło, a jak - to już go nie interesuje.

To własnie ta różnica mentalności jest kluczowa. Japończyk ma świadomość, że ten licealista może już czuć "zew hormonów", Polak uważa, że seksualność magicznie budzi się dopiero po ślubie. Duży wpływ ma na to religia - Japonia to shinto, które zna moralność bez pojęcia grzechu, i buddyzm, w którym seksualność również nie jest czymś zakazanym, a Polska to chrześcijaństwo, w którym wciąż funkcjonuje wizja seksu jako czegoś brudnego, obowiązkowego do spłodzenia dzieci i niczego więcej.
To głównie religie stoją za stereotypami i mentalnymi barierami obu społeczeństw i przez te religie nigdy nie uda się w Polsce wydać niektórym tytułów.

Pewną winę ponosi też japońska kreska, która często wykorzystuje stereotypy i jest zbyt piękna. Nie wyobrażam sobie wydania w Polsce "Okane ga nai", nawet jeśli pominiemy głupotę tytułu. to nie problem Bulmy, której ciało wskazywało jednak na te 14-16 lat, ale dzieciaka wyglądającego na o kilka lat za młodego na jakikolwiek seks, zwłaszcza w powiązaniu z tak "przedoroślonym" seme, wyglądającego przy uke jak stereotypowy pederasta zahaczający o hebefilię.

Przy "Okane ga nai" pojawia się też inny problem - seksu pod przymusem i samych parafilii.

Dla mnie seks pod przymusem też należy rozważać jednostkowo. Nie podoba mi się i pewnie nigdy nie spodoba się Midare Somenishi. Podoba mi się jednak Tyran. W obu przypadkach można mówić o "seksie przyjemnym, lecz wymuszonym", ale dwie mangi realizują ten motyw w zupełnie inny sposób.

Problem parafilii polega zaś głównie na tym, że trzeba by spojrzeć a realia, ukazanie tego procederu i całokształt. Nie wiem jak trzeba by ukazać pedofilie, by ta mogła być czymś dobrym - a w przypadku hebefili i efebofili jest wykonalne. Problemem jest również to, że w Polskiej mentalności bardzo łatwo szafować słowem "pedofil", nawet wobec zwykłego pederasty. Nie ma w Polsce rozróżnienia na prawdziwą pedofilię, która nie ma szans przynieść nic prócz bólu, bo dziecko jest zbyt małe by jego organizm czuł seksualną przyjemność, a efebofilie i hebefilię, które polegają na seksie z osobą młodą, ale już będąca w stanie odczuć seksualną przyjemność przy odpowiednim traktowaniu.

Problemem jest też "typ" czynności seksualnych. Myślę, że dużo łatwiej wydałoby się w Polsce JR niż Findera, bo co innego wymuszone pieszczoty, a co innego wymuszony seks. To, czy manga zawiera seks lub aluzje do niego czy jedynie jakieś czynności seksualne to bardzo ważna kwestia. Sama kręcę nosem, gdy widzę parę z gimnazjum, która czuje wielką miłość i od razu po "kocham cię" przechodzi do seksu. Miło mi było jednak czytać kilka tytułów, w których takie pary wyznają sobie uczucia i dopiero będąc ze sobą zaczynają odkrywać własną seksualność, płynącą z niej przyjemność i to jak mogą sobie ją sprawić.

Dla mnie więc nie można jasno stwierdzić czy manga o postaciach "w danym wieku" jest zła czy dobra. Bo z jednej strony mamy mani pokazujące seks dwóch szesnastolatków, zakochanych w sobie. Z drugiej mangę, w której szesnastolatek został sprzedany mafii i jest zmuszany do seksu. Niby to samo zagadnienie, seks szesnastolatka, ale ukazane zupełnie inaczej.
[Obrazek: 90417571_800_s.jpg?add=1364407965]
#3
[Obrazek: Emma_Watson_THIS_Gif.gif]

Zakładając, że takie mangi są 18+, osoby podatne na demoralizację nie powinny tego dostać do rąk. Ale wiadomo jak w życiu się układa.
Komiks wpadnie w niepowołane (przez niepowołane mam na myśli nawiedzone) ręce obrońcy światła (sory, mam dziś dzień na hejta) i zaraz wydawnictwo będzie grało główną rolę w TVN Uwaga. Przechlapane mają tytuły uczeń-nauczyciel itp, nawet jeśli bohaterowie się kochają, o bdsm nie wspomnę. Nie wiem jakim cudem w Japonii przechodzą mangi shota, mimo tego wieku 20 lat Język Może mają inne zagadnienia dotyczące pedofilii i pornografii. Oh well.

Moim zdaniem nakładka "Tylko dla dorosłych" powinna zabezpieczać wydawcę, w końcu to rodzice odpowiadają za swoje dzieci do 18rż.
Prawnie podpada tylko jak bohaterowie mają mniej wiek określony w kodeksie karnym (chociaż ta pamiętna afera z Bulmą.... xD) - tzn. byłaby to dość śliska i niebezpieczna sprawa.

Czy takie tytuły nie powinny w Polsce uznać światła dziennego? Bah, na pewno zostaną zjechane z góry do dołu, mogą wywołać aferę. Więc pod kątem chowania się w mroku i nie dźgania niedźwiedzia kijem można się powstrzymać, ale ileż można żyć dając się gnoić skrajnemu konserwatyzmowi? Język Nie to, że nie uda się w Polsce wydać tych tytułów. Wydać się da. Ale dużym kosztem zapewne.

Swoją drogą wydaje mi się, że ma znaczenie co jest celem komiksu, jakie jest tło dla fabuły. Bo jeśli jest narysowany tylko po to, żeby pokazać genitalia, rżnięcie dla rżnięcia, to lepiej sobie odpuścić.
Myślę, że prędzej przejdzie dwóch nastolatków, niż dorosły-nastolatek (gdyby to się miało dostać "na zewnątrz"), tyle że, dla mnie przynajmniej, dwóch nastolatków to zbyt niedojrzałe grzdyle, żeby można było mówić o wielkiej miłości i nie przepadam za takimi tytułami (chyba, że idziemy głębiej, w psychologię).
Takie Midare Somenishi miałoby może więcej sensu ze względu na realia, czas. Myślę tez, ze dałoby się wybronić +13-latka/tkę/ uprawiajacego seks z obrzydzeniem lub bez, dla pieniędzy lub nie, przedstawiając go i całe otoczenie jako patologię. O patologii można mówić/pisać. Nie przejdzie za to uznawanie jej za cudownie romantyczną historię. Tylko no z drugiej strony przypomnę - komiksy są 18+, można je ofoliować. My wiemy, że to fikcja, czyjaś fantazja. Także wątpię, by ktoś znalazł jednoznaczną odpowiedź.

Największym problemem w Polsce jest zakorzenienie w historii, religii, gdzie seks to szatan i nie należy o tym rozmawiać. Efekty są jakie są, 14-latki chodzą w ciąży, bo rodzice z nimi nie porozmawiali. Tego się z dnia na dzień nie naprawi, szczególnie z podejściem że wychowanie do życia w rodzinie to demoralizacja gimnazjalistów, a najlepszą metodą antykoncepcyjną jest kalendarzyk małżeński. Mam taki przekrój niedojrzałych matek i zniszczonych, stłamszonych dzieci, że wyć się chce.

Enyłej, ciekawostka. W mangach seks najpierw-zainteresowanie i miłość potem to jakiś dziwny chleb powszedni. Ja cię zgwałcę, a ty mnie pokochasz. Syndromy Sztokholmskie i inne takie. Mnie to nie razi (tzn nie do pewnego momentu), ale został wspomniany Tyran - wyobraźcie sobie taką sytuacje w realu. W Polskim realu.
Do czego zmierzam - jest to różnica kulturowa być może. Ale umówmy się, to jest ubrany w słodką otoczkę gwałt. Ścigany prawnie.
A nam się to podoba, o bosze, wtf is wrong with us?! XP

Inna sprawa, że taki komiks to z założenia kompletna fikcja i oderwanie się od codzienności. Nikt normalny nie gwałci, nikt normalny puka się w pustej klasie, żaden nastolatek nie pójdzie na wyuzdaną całość z drugim nastolatkiem, bo będzie się bał porażki Język Tego na co dzień się nie widzi, zatem czy można mówić, że to jest dobre bo, albo złe bo?
Gorzej jak ktoś sobie tę fikcję wpoi w pałkę ofc.

Słowo osobiste - mang typu Sex Therapist nie czytam, bo mi nie leżą. Nie lubię tak przegiętych tytułów, przesłodzonych uków, prężnych semów z tendencjami, sado itede itepe czyli po prostu pornosów, za bardzo odłażą od realiów (wolę jak bohaterowie cierpią katusze dla większego dobra). Także nawet jakby się ktoś przełamał i wydał, to raczej nie wesprę. Ale są ludzie, którzy to czytają. No kurde. Książki też bywają dziwne i kontrowersyjne, a nikt się nie czepia. Ludzie to wzrokowcy Język

Pytanie na koniec. Po co czytelnikom gorące sceny seksu? Ja rozumiem dlaczego czytamy BL. Bo coś nowego, coś innego, zakazane miłości, romantyzm itd, itp. Wiadomo, że pójdą do łóżka. Ale po co to pokazywać do ostatniego włoska łonowego? Co, autor jest niewyżyty, czy czytelnicy niedopchnięci? Bo przecież to nie jest po to, żeby się przy tym zaspokajać. W takim razie jaki jest sens wydawania rysowanego porno?

Idę, bo bredzę 8D
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  
#4
Ushiwakamaru, co za wykład! Poznałam aż trzy nowe słowa. Właściwie zgadzam się z większością, co napisałaś, nie będę wchodzić w jakieś dysputy, ale tylko napiszę, co myślę...

No więc odpowiadając prosto na przedstawiony problem, moim zdaniem seks nastolatków jest jak najbardziej dopuszczalny, ale z pewnymi granicami, jeśli już chodzi o Polskę. Może i się o tym nie mówi, ale każdy zdaje sobie sprawę, że nastolatki uprawiają seks, więc nie powinno to nikogo dziwić. Z resztą jest on w Polsce dopuszczalny już od 16 roku życia, więc nie jest to nic zdrożnego. Ale trzeba też zwrócić uwagę, że to coś innego, kiedy taki seks jest uprawiany przez osoby w takim samym lub podobnym wieku, a kiedy różnica wieku jest większa - wynosząca, powiedzmy, 15+ lat. Wówczas większość Polaków zacznie to postrzegać jako wykorzystanie młodszej osoby, bo jednak chcąc nie chcąc, takim osobom - szesnastoletnim - w tych sprawach przypisuje się niewinność, bo zawsze zakłada się, że dopiero wchodzą na drogę tego typu kontaktów. Jeżeli chodzi np. o 13-14 latków i starsze osoby, nie będące nastolatkami, na pewno zostałoby to odebrane jako pedofilia, bez dwóch zdań, o młodszych nawet nie wspomnę (wówczas jednak byłoby okej, jeśli to zjawisko przedstawione zostałoby w negatywnym świetle - jako zbrodnia). Potwierdzeniem jest afera z Polańskim i "trzynastką". Natomiast jeżeli te kilkunastolatki uprawiałyby seks ze sobą, myślę, że można by na to przymknąć oko... Chociaż wówczas na pewno znalazłyby się jakieś matki, które robiłyby szum, że to złe wzorce dla ich pociech, że tak wcześnie można... Zupełnie ignorując fakt, że ludzie zawsze są zainteresowani seksem, nawet mając 13 lat. Tak czy inaczej jednak, jak już wspomniałam, wszystko zależy właśnie głównie od tej różnicy wieku, bo w Polsce łatwo się przykleja łatki typu pedofil i zboczeniec. Jeżeli chodzi o mnie natomiast, to nie przepadam i na pewno nie kupiłabym tytułu, w którym przedstawiony zostaje seks powiedzmy 13-latka i dorosłego człowieka (a przynajmniej we współczesnych realiach)... Moim zdaniem jest to przekroczenie pewnych granic, może jestem trochę staroświecka, ale tak uważam. Nie lubię także shotaconu i innych takich... Dla mnie partnerzy powinni być, że tak powiem, równoważni.

Całkowicie odrębną sprawę stanowi płeć partnerów, ale to oczywiste, a wspominam o tym, ze względu na główny gatunek wydawnictwa... Szczerze mówiąc dziwi mnie, że nikt jeszcze nie robi afery nad yaoi, jakby nie patrzeć, jesteśmy bardzo nietolerancyjnym pod tym względem krajem.

Ciekawą kwestię poruszyła Ushi (mogę tak? Duży uśmiech nick długi), jeżeli chodzi o realia historyczne. To również bardzo ważna sprawa, jak już wspomniałam - myślę, że nie tylko mnie, ale również innym ludziom łatwiej będzie zaakceptować seks z dużą różnicą wieku, jeśli ma on miejsce w czasach, gdy było to normą. Jednak trzeba zachować pewien realizm i to na pewno wszyscy rozumieją.
[Obrazek: 95q8eb.jpg]
© la-skandalosa.devianart.com
____________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.
#5
(14-06-2013, 11:11 PM)Unfabulous napisał(a): Ushiwakamaru, co za wykład! Poznałam aż trzy nowe słowa.

Może i się o tym nie mówi, ale każdy zdaje sobie sprawę, że nastolatki uprawiają seks, więc nie powinno to nikogo dziwić. Z resztą jest on w Polsce dopuszczalny już od 16 roku życia, więc nie jest to nic zdrożnego.

Potwierdzeniem jest afera z Polańskim i "trzynastką".

Tak, często dopada mnie słowotok. xD Ale też temat jest zbyt obszerny i jeśli by mi się chciało mogłabym napisać kilka felietonów nawet. Ale kto by je przeczytał. ;p

1. Co do słów to pewnie chodzi o parafilię i jej rodzaje? Oczko Nie ma jak pisanie lemonów psychologicznych w wieku 12 lat. ^^"

2. Seks jest w Polsce nielegalny jeśli jeden za stron ma mniej niż 15, nie 16 lat. Oczko
Natomiast co do tego, że Polak wie o tym, że nastolatek uprawia seks - owszem, wie. Ale nigdy nie uprawia go jego dziecko, nigdy nie trzeba o nim rozmawiać z jego dzieckiem, bo ono wcale nie jest jak rówieśnicy i ma jeszcze czas. Dla mnie Polacy traktują to bardziej jak "jakieś ktosie to robią, ale na pewno nie moi bliscy!" i wolą zamieść to pod dywan, żeby sam się ułożyło.

3. Nie wiem do końca w jakim kontekście przytoczyłaś Polańskiego, ale ja zawsze zadaję jedno pytanie: gdzie była matka tej trzynastolatki.
[Obrazek: 90417571_800_s.jpg?add=1364407965]
#6
(14-06-2013, 11:37 PM)Ushiwakamaru napisał(a): 2. Seks jest w Polsce nielegalny jeśli jeden za stron ma 15, nie 16 lat. Oczko
(...)
3. Nie wiem do końca w jakim kontekście przytoczyłaś Polańskiego, ale ja zawsze zadaję jedno pytanie: gdzie była matka tej trzynastolatki.

Nie do końca rozumiem punkt drugi... Tak, seks jest nielegalny, jak ma 15, ale jest legalny, jak ma 16 - to napisałam... Że 16 to ta granica legalności, czy nie tak?

Przytoczyłam Polańskiego tylko po to, żeby pokazać, że seks starszej osoby z trzynastolatką jest rozumiany jako coś zdrożnego i w ogóle nie na miejscu. Bo już nie ważne, czy to był gwałt, czy nie, czy ona tego chciała (w końcu młoda aktorka) - tak czy inaczej wszyscy go obwiniają i nazywają pedofilem.
[Obrazek: 95q8eb.jpg]
© la-skandalosa.devianart.com
____________________
Everything will be okay in the end. If it's not okay, it's not the end.
#7
(14-06-2013, 11:54 PM)Unfabulous napisał(a): Nie do końca rozumiem punkt drugi... Tak, seks jest nielegalny, jak ma 15, ale jest legalny, jak ma 16 - to napisałam... Że 16 to ta granica legalności, czy nie tak?

Kocham jak nie wczytuje mi szybkiej edycji. >.<

W Polsce seks jest nielegalny jeśli jedna z osób ma "mniej niż" 15 lat. Nazywa się to "obcowanie płciowe z osobą poniżej 15 roku życia" mniej więcej. ;p Więc piętnastolatka po urodzinach może spokojnie uprawiać seks. A do Polańskiego nawiązałam dla zasady, to żaden zarzut ani nic.

Wybacz zamęt.
[Obrazek: 90417571_800_s.jpg?add=1364407965]
#8
Rozróżnijcie jedną rzecz. 15 lat i 15. rok życia Oczko 15. rok życia = ukończone 14 lat. Ukończone 15 lat = wiek legalny = 16. rok życia Uśmiech
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  
#9
(15-06-2013, 12:38 AM)Rizu napisał(a): Rozróżnijcie jedną rzecz. 15 lat i 15. rok życia Oczko 15. rok życia = ukończone 14 lat. Ukończone 15 lat = wiek legalny = 16. rok życia Uśmiech

Jak już mówimy gramatycznie, to 15 ROK ŻYCIA mija wraz z 15 urodzinami, więc po nich ma się skończone 15 lat więc też, w teorii, seks jest legalny.

Jeśli urodziłam się w styczniu 2000 roku, to w styczniu 2001 mam ukończony rok życia, a w styczniu 2015 piętnasty rok życia. Ukończyłam 15 rok życia, więc w teorii biologicznej zaczyna się szesnasty, ale w teorii kalendarzowej wciąż trwa 15, a częściej kieruje się jednak przelicznikiem kalendarzowym.
[Obrazek: 90417571_800_s.jpg?add=1364407965]
#10
No przecież mówię.
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  
#11
Będąc osobą leniwą nie mam zamiaru rozpisaywać się jak osoby powyżej i pisać rozprawki.
Wyrażę więc swoje zdanie krótko i zwięźle:
Jeśli osoba jest w wieku legalnym to nie mam nic przeciwko takiej mandze.
#12
Om... Mam wrażenie, że wiele osób nie do końca wie, o czym pisze. Tu nie chodzi o konserwatyzm, kwestie światopoglądowe czy religijne, a zwyczajnie o zapisy prawne. Wydanie mangi z niepełnoletnimi bohaterami uprawiającymi seks, to po prostu kłopoty dla wydawnictwa i to olbrzymie, jeżeli ktoś rozdmucha aferę.

Po pierwsze, mylicie pojęcia, to że komuś wolno w Polsce uprawiać seks przed osiągnięciem 18 roku życia, wcale nie oznacza, że można to pokazywać. Niestety, a może stety, polskie prawo jest pod tym względem dość restrykcyjne, ale i momentami niedokładne oraz niekonsekwentne (jak ładnie stwierdził kolega - "wizerunek (osoby niepełnoletniej) jest silniej chroniony niż osoba". Że zacytuję źródło:

Art. 200b. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. § 2. Kto małoletniemu poniżej lat 15 prezentuje treści pornograficzne lub udostępnia mu przedmioty mające taki charakter albo rozpowszechnia treści pornograficzne w sposób umożliwiający takiemu małoletniemu zapoznanie się z nimi,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4b. Kto produkuje, rozpowszechnia, prezentuje, przechowuje lub posiada treści pornograficzne przedstawiające wytworzony albo przetworzony wizerunek małoletniego uczestniczącego w czynności seksualnej podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.


Gdyby ktoś miał wątpliwości, zacytuję kolegę prawnika: Odnośnie tego, czym jest a czym nie jest komiks i film animowany. Bez wątpienia jedno i drugie może być pornografią, a treść par. 4b oznacza, że również może pojawić się w nich pedofilia.

I jeszcze definicje, żeby nie było wątpliwości:
Małoletni to osoba, która nie ukończyła 18 lat (a contrario z art. 10 par. 1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym pełnoletnim jest, kto ukończył lat 18).
Czynność seksualna, ze strony Sądu Najwyższego - http://www.sn.pl/orzecznictwo/9905/1_1_3.html (sygn. akt I KZP 17/99, z 19 maja 1999): Inna czynność seksualna" w rozumieniu art. 200 § 1 k.k. (a także w rozumieniu art. 197 § 2 k.k. oraz art. 198 i art. 199 k.k.) to takie zachowanie, nie mieszczące się w pojęciu "obcowania płciowego", które związane jest z szeroko rozumianym życiem płciowym człowieka, polegające na kontakcie cielesnym sprawcy z pokrzywdzonym lub przynajmniej na cielesnym i mającym charakter seksualny zaangażowaniu ofiary. A contrario, czynnością seksualną jest "każde zachowanie, mieszczące się w pojęciu "obcowania płciowego".

To jest prawo i tego się nie obejdzie, chyba że zmieniając wiek bohaterów, a i to może się nie udać, jeżeli bohaterowie wyglądają jak dzieci. Może się to prawo nie podobać, być dalekie od ideału, ale w tej chwili obowiązuje i "nielubienie go" nic tu nie zmienia.
W ramach ciekawostki mogę jeszcze dodać, że to prawo nie wynika z jakichś uwarunkowań społecznych, ale w dużej mierze jest konsekwencją wprowadzenia u nas zaleceń Unii Europejskiej dotyczących zwalczania cyberprzestępczości. Z komentarza do KK:
W grę wchodzi ponadto dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z 13.12.2011 r. w sprawie zwalczania niegodziwego traktowania w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego dzieci oraz pornografii dziecięcej, zastępująca decyzję ramową Rady 2004/68/WSiSW (Dz.Urz. UE L 335, s. 1). Zgodnie z art. 3 ww. dyrektywy pornografia dziecięca to obrazy przedstawiające niegodziwe traktowanie dzieci (czyli osób do 18. roku życia) w celach seksualnych oraz inne szczególnie groźne formy niegodziwego traktowania w celach seksualnych i wykorzystywania seksualnego dzieci. Zgodnie z art. 2 lit. c decyzji ramowej pornografia dziecięca to: wszelkie materiały ukazujące dziecko uczestniczące w rzeczywistych lub symulowanych zachowaniach o wyraźnie seksualnym charakterze; wszelkie przedstawienia organów płciowych dziecka w celach głównie seksualnych; wszelkie materiały ukazujące osobę wyglądającą na dziecko uczestniczącą w rzeczywistych lub symulowanych zachowaniach o wyraźnie seksualnym charakterze oraz przedstawienia organów płciowych osób wyglądających jak dziecko, w celach głównie seksualnych; lub realistyczne obrazy dziecka uczestniczącego w zachowaniach o wyraźnie seksualnym charakterze lub realistyczne obrazy organów płciowych dziecka, w celach głównie seksualnych...

Dystrybucja, rozpowszechnianie lub przesyłanie pornografii dziecięcej podlega sankcji karnej w maksymalnym wymiarze co najmniej 2 lat pozbawienia wolności. Oferowanie, dostarczanie lub udostępnianie pornografii dziecięcej podlega sankcji karnej w maksymalnym wymiarze co najmniej 2 lat pozbawienia wolności. Produkcja pornografii dziecięcej podlega sankcji karnej w maksymalnym wymiarze co najmniej 3 lat pozbawienia wolności. Do państw członkowskich należy decyzja, czy niniejszy artykuł ma zastosowanie do niektórych przypadków związanych z pornografią dziecięcą, w których osoba wyglądająca jak dziecko w momencie przedstawienia miała w rzeczywistości 18 lat lub więcej (art. 5 dyrektywy).

Jestem pewna, że redakcja ma świadomość tych ograniczeń, ale jak widać mnóstwo czytelniczek nie. Pewnie, można sobie dorobić filozofię do mangi, ale bądźmy szczere, yaoi które do problemu pedofilii, gwałtów itp. podchodzą poważnie, naukowo, wiarygodnie jest niewiele i wątpię, żeby rozmiłowane w radosnych historyjkach (gdyby ktoś pytał, odsyłam do wyników ankiety wydawniczej) czytelniczki, skusiły się na tak trudną tematykę. Udawanie, że osoby poniżej 18 roku życia nie uprawiają seksu jest hipokryzją, ale moim zdaniem uświadamianie tego poprzez komiksy yaoi i BL, które z rzeczywistością rzadko mają coś wspólnego, to kiepski pomysł. Pozostają naturalnie kwestie prawne, wspomniane wyżej, a które dla wydawnictwa są zapewne decydujące.

Co do mnie, spokojnie mogę się obejść bez mang z małolatami, wolę dorosłych bohaterów, a i dokumentalny zapis stosunku nie należy do moich ulubionych przedstawień seksu. Shotaconu nienawidzę i nie chcę wiedzieć, co mają w głowie osoby, rysujące takie rzeczy. Nie widzę komiksów w roli niosących kaganek oświaty dzieł, zmieniających światopogląd. Jak ktoś czyta, znaczy lubi i toleruje, jak ktoś ma wąpliwości lub jest konserwatystą, manga go nie przekona. Yaoi to przede wszystkim rozrywka, można ją dawkować zgodnie z prawem i nadal świetnie się bawić, nie widzę sensu urządzania krucjat. Z drugiej strony, pokazywanie uprawiających seks nastolatów, dla samego pokazywania, też nie brzmi dobrze... Fajnie, kiedy stosunek jest tyko dodatkeim do fabuły, z yaoi natomiast jest ten problem, że najczęściej mamy sytuację odwrotną i robi nam się porno, a pornografię trudno obronić.
#13
Dziękuję, moshi-moshi. Dokładnie o to mi chodziło.
#14
<necropost>
Ja bym w tej dyskusji rozdzielał prawo od kwestii moralnych, bo jak dobrze wiemy, jedno z drugim nie zawsze idzie w parze, a w tym wypadku zdecydowanie nie. Jako wydawnictwo oczywiście musimy respektować prawo, jakie by nie było, bo przetrwanie na rynku jest dosyć trudne już bez walki z systemem.

Ale.

Ale o ile polskie prawo jednoznacznie wszystkie szotakony potępia, o tyle warto moim zdaniem zadać sobie pytanie, czy jest w tym jakaś racja, jakiś realny moralny powód, dla którego posiadanie i dystrybucja takich materiałów powinny być zakazane. Nielegalne jest wiele rzeczy, które nielegalnymi być nie powinny (jak hodowla marihuany, a niedługo nawet ściąganie plików z internetu może dołączyć do tej listy), ponieważ ich kryminalizacja i egzekwowanie kar wobec osób łamiących w ten sposób prawo są bardziej szkodliwe społecznie niż samo penalizowane zjawisko. Z tego samego powodu, o ile się nie mylę (a nie śledzę takich rzeczy), w polsce nie było jeszcze precedensu, by ktoś został skazany za posiadanie shotakonów czy innych loli. Niestety trzymać na półce albo na dysku mangi i sekszących się chłopcach to jedno, wydawać i dystrybuować je na cały kraj to drugie i nie wróżę nikomu długiej kariery w takim biznesie.

Ale.

Wracając do kwestii moralnych, ja bym po prostu chciał, by każdy w nas w duchu się nad tym zastanowił: co właściwie jest tak strasznie złego, niegodziwego, szkodliwego społecznie w shotakonach? I proszę, podejdźcie do tego uczciwie i bez uprzedzeń. Jeśli kogoś mdli na samą myśl o Boku no Pico, macie do tego prawo i nikogo nie oceniam. Ale serio, komu dzieje się krzywda, gdy ktoś fapie do Pico i Chico bawiących się na strychu albo w sianie? Osobiście jestem w stanie wymyślić więcej argumentów za pożytecznością społeczną, niż za szkodliwością.

Prawo powinno służyć społeczeństwu, nie na odwrót, a złe prawo należy zmieniać.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości