Tom 1 "Odrzucenie" - Wasze opinie
#31
Wyliczanka, jak ją nazwałaś, to przykłady na to, że niekoniecznie wielkość samego zwierzęcia decyduje o tym, jak długo wstrzyma ono oddech.
#32
Jeszcze trochę, a trzeba będzie udowadniać magię naukowo.
Ktoś kiedyś wyliczył, że żaden smok nie powinien unieść się w powietrze, bo będąc tak dużym zwierzęciem, musiałby mieć skrzydła o długości conajmniej dwustu metrów, a błony musiałyby być z żelaza (inaczej by popękały pod ciężarem smoka). Fantasy rządzi się swoimi prawami i powinniśmy przymknąć na to oko.
[Obrazek: 2942a2p.jpg]
#33
Mówię veto przymykaniu oczu na nieścisłości/nielogiczności "bo fantasy". Oczywiście, część rzeczy da się wytłumaczyć przyjętą konwencją, ale nie można nią tłumaczyć wszystkiego a już w szczególności "chciejstwa" autora. W 95% procentach przypadków za nielogiczności odpowiada lenistwo autora, któremu nie chciało się dokładnie przemyśleć jakie mogą konsekwencje dania bohaterowi takich czy innych atrybutów, tylko uznał, że "tak będzie fajnie/tak będzie pasowało do jakiejś sceny". Dobre fantasy, wbrew pozorom, jest *bardzo* trudnym i wymagającym gatunkiem jeśli chodzi o pisanie.
#34
Tolkien miał parcie, żeby ożywić drzewa, ba, miały one jeszcze mówić. No to stworzył Enty. Jakoś nigdy nie spotkałam się z krytyką gadających drzew. Kolejna dyskusja o niczym...
#35
Tyle, że tolkienowskie Enty to nie były "ożywione drzewa" a istoty opiekujące się drzewami, które miały swoją historię (logiczną w ramach założeń świata), swój język, zwyczaje, psychologię, nawet sposób umierania. Tolkien, tworząc Enty zadbał o szczegóły tak, by w ramach przedstawionego świata byli wiarygodni. Koncepcja jest spójna z całością - to nie były "drzewa, które sobie gadały w jednym rozdziale bo tak akurat pasowało". To jest właśnie ta różnica.
#36
Nie miałam zamiaru wywołać tej dziwnej dyskusji - jestem po prostu ciekawa teorii autorki o biologi jej reptilianów, to tak źle? Nie pytam o strukturę komórkową na litość. Jestem ciekawa czy autorka poszła w kierunku syntezy płuc ssakó i gadów, czy w kierunku innego tworu ewolucji. To chyba nic złego, chcieć rozumieć to co się czyta?

Kaasmos: nici istniejącego na ziemi pająka mają trwalszą strukturę od kewlaru, więc pewnie pasowałyby do "stalowych błoń". Powiem jednak inaczej: bąk ma zbyt mała powierzchnię skrzydeł by wzbić się w powietrze, a lata. Należy uznać go za zbiorowy omam? Oczko
#37
Hyakki, rozumiem powód Twojego pytania, lecz w tym momencie nie mogę odpowiedzieć na nie wprost. Dlaczego? Otóż to samo będzie nurtowało Rezę i dopiero wtedy zostanie wyjaśnione. Jedyne, co mogę na ten temat zdradzić to fakt, że reptilianie pomimo swego trybu życia, nie należą tak do końca do królestwa zwierząt. Pisałam wcześniej (w "pytaniach do autora"? nie pamiętam...), iż Lordowie, a może raczej Pradawni, są czymś w rodzaju bogów. Żywioły, z którymi są związane mają silny wpływ na ich życie. Naturalnie biologia również jest ważna. To, że jaszczury zostały przedstawione w samych superlatywach nie znaczy, że nie płacą żadnej ceny za posiadane umiejętności. Taki Yiahera MOŻE wytrzymać kilka godzin pod wodą, ale zawsze wiąże się to z pewnymi konsekwencjami. To czy on lub inny jaszczur zechcą zaryzykować odstawiając podobny cyrk jest już kwestią sporną Oczko

Wróćmy do Teeshy, znachorki - pseudonim "Babcia" - i bogatego kawalera. Nie wiem jak daleko zabrnęłaś w lekturze, ale w tekście dałam jasno do zrozumienia, że staruszka była na swoją podopieczną obrażona. Nie interesowało ją, co tak naprawdę zamierzała Teesha; liczył się sam fakt, że odeszła. Później nastawienie babci zmienia się i to jest ważne: że przez te wszystkie lata nie potrafiła znaleźć w sobie podobnego impulsu. To jednak bardzo krótka historia ^^'

Co do prologu, burzy i tego, czy babcia mogła usłyszeć coś na zewnątrz... Przypominam, że mamy drewnianą chałupkę, niezbyt szczelną, gdzie w oknach nie ma szyb. Uważam, że trochę zdziczała, ekscentryczna staruszka mogła zwrócić uwagę, jak do kałuży wskakuje prawie 200 kilo jaszczura xD Fakt, że dźwięk został zagłuszony przez panującą na zewnątrz pogodę wpłynął na to, iż babcia nie zaniepokoiła się za bardzo Duży uśmiech
#38
Dzięki za odpowiedź - co do reptilianów poczekam na kolejne wyjaśnienia i najwyżej wtedy wrócę narzekać. Oczko

Nadal jednak nie rozumiem znachorki, ale może to wina mojego charakteru. Jak jestem na kogoś obrażona, to zwykle szukam kolejnym powodów by trwać w tym obrażeniu i jako taka znachorka pewnie szukałam jeszcze do kogo Teesha uciekła, by jego też nienawidzić z zasady, a potem mogła śmiało obrażać się na Teeshe za ucieczkę oraz kłamstwo. Ale tu również poczekam na wyjaśnienia. Uśmiech
#39
Łatka "boyslove", jaka została tej książce przyklejona, sprawiła, że minął długi czas, zanim udało mi się znaleźć trochę więcej chęci do przeczytania "Lalkarza". Ale wiele niepochlebnych komentarzy na tym forum zdopingowało mnie do lektury, bo wychodzę z założenia, że jeśli aż tylu młodych "znanych" autorów komentuje i krytykuje ten tytuł, to albo jest to czerstwa chała, albo wręcz przeciwnie, a wysyp negatywnych opinii bierze się z czystej, niczym nieskalanej zawiści.

Przeczytanie zajęło mi jeden wolny dzień i muszę powiedzieć jedno. Autorko, dlaczego nie napisałaś jeszcze drugiego tomu?! Opisowy, rozbudowany styl bardzo mi odpowiadał, nie było zawiech na powtórzeniach czy innych bzdetach, o które kopię kruszyły jakieś leśne wilki czy może inne ptaszki. Akcja, nawet pomimo rozbudowanej opisówki, rozwijała się w tempie zadowalającym, wątki się nie gubiły, a bohaterowie tak bardzo różnili się od siebie i na tyle fajnie zostali wykreowani, że już w tej chwili mam kilku, których losy z zainteresowaniem będę śledzić w dalszych tomach.
Stworzenie takiego uniwersum musiało zająć naprawdę sporo czasu i kosztować wiele wysiłku, ale moim zdaniem udało się znakomicie. Jako fan fantastyki biję brawo i chylę czoła przed pomysłowością autorki.
#40
Długo zastanawiałam się, czy dać opinię o „Lalkarzu”. Powstrzymywały mnie dwie rzeczy. Pierwszą była myśl, że może mi nie wypada, z racji tego, że też coś tam kiedyś dzięki wydawnictwu opublikowałam. Drugą rzeczą była obawa przed napaścią na moją opinię. O nie…, daję sobie spokój, bo jeszcze mnie wyzwą od zarozumialców, albo czepialskich, jeśli zacznę wymieniać potknięcia, czy niedociągnięcia, które w mojej opinii niedociągnięciami się nazywają. Zresztą, co ja tam wiem, polonistką nie jestem, sama popełniam masę przeróżnych błędów i dobrą powieść napisać bym nie umiała. A „Lalkarz” jest powieścią grubaśną (autorka wspominała, że historia nie zmieściła się w jednym tomie, no to sobie wyobraźmy…), to nie jakaś tam nowelka i sądzę, że sztuką jest napisać coś tak rozbudowanego. No, robi to wrażenie.

Kartkując strony, przyglądam się tym ciągnącym się akapitom i wypuszczam ciężko powietrze. Łooo... kolejny „Władca Pierścieni”, trzeba napić się mocnej kawy przed przystąpieniem do czytania. Czy dam radę? A no dałam, chociaż bynajmniej nie okazała się to lekturka na jedną noc. To typowe fantasy, jeśli ma się na myśli całokształt dzieła. Jest wyjątkowy bohater, ale nie do końca taki, jakiego spodziewałam się w podobnej prozie. Reza, bo o nim mowa, jest odmieńcem, próbującym koegzystować obok wrogo nastawionej do niego społeczności. I jest smutno, a będzie bardziej, gdy bohater, dając się ponieść prawdziwej naturze, popełni ten jeden, niewybaczalny błąd, w wyniku którego zmuszony zostanie do ucieczki. Reza nie jest kimś w rodzaju... super bohatera, który chędoży ze wszystkimi rozpalonymi na jego widok niebrzydkimi dziewojami z obowiązkowo bujnymi biustami. Nie szuka on sławy, nie marzy o bohaterskich wyczynach, chce tylko spokoju i akceptacji dla swojej odmienności. Zachowuje się jak typowy nastolatek w jego wieku, a czasami jak głupiutkie dziecko, do czasu, aż daje o sobie znać jego drugie oblicze. Gdy nadchodzi zagrożenie i Rezę otumania strach, wtedy bierze nad nim górę jego zwierzęcy instynkt – priorytetem jest przetrwać, za wszelką cenę! No i ciekawie, no i ładnie. Czyta się nie najgorzej, do póki nie wtryniają się wątki poboczne, przenoszące nas do niejakiego Sagi, a także do innych bohaterów, w celu przybliżenia ich „sympatycznych inaczej” charakterów. I tutaj nagle zaczynałam się gubić i przysypiać, od czasu do czasu budzona zabawnymi zdaniami, których celem zdecydowanie nie było rozweselić czytelnika, ech... niestety ( a może stety?) to im się właśnie udało.

Niektóre sobie podkreślałam, bo były urocze, jednak zauważyłam, że wyliczanie zgrzytów co poniektórych tu mierzi, więc ograniczę się do podania kilku na chybił trafił. Nie są to jakieś tam poważne błędy i można się wykłócać, czy rzeczywiście mam prawo czepiać się niektórych zdań. Na przykład taki zabieg , który na pewno nie wszystkim wyda się dziwny: „ – I nie próbowałeś ich oszukać? – zapytał sierżant , czyszcząc sobie paznokcie solidnym, lśniącym w blasku ognia sztyletem” – to jedno z moich ulubionych zdań, przy którym uśmiecham się szeroko. Wyobraźmy sobie taką scenę; Złoczyńca/książę/gagatek lub ktoś inny nagle dobywa zza pazuchy sztylet, który okazuje się solidny, a jego ostrze niezwykle lśni w blasku ognia. Robi wrażenie, nie? Ale zupełnie śmiesznie brzmi, jeśli tą wspaniałością zaczniemy czyścić sobie nasze brudne paznokcie. Dlatego wydaje mi się, że zdanie należy ukrócić odejmując mu „solidne, lśniące w blasku ognia”. Wtedy nie brzmi jak wyciągnięte z prozy Adamsa Daglasa Oczko . Kolejne zdanie: „(…) lodowaty deszcz i wspomnienia rozszarpanych ciał, działały na młodzieńca jak łyk orzeźwiającej wody”. Naprawdę, Rezo? A ja myślałam, że prędzej jak „kubeł zimnej wody”, czy się mylę? W końcu byłeś przerażony i te obrazy napawały cię obrzydzeniem, a łyk orzeźwiającej wody kojarzy się raczej z czymś przyjemnym Oczko Było też zdanie „szokująca ilość warkoczyków” – tutaj moja wyobraźnia pofrunęła hen daleko... Ile można zapleść warkoczyków, żeby szokowały? A to? : „Chłopcy i dziewczęta, piękni niczym bogowie o pustych ,zamyślonych spojrzeniach”. To w końcu pustych, czy zamyślonych? Puste oczy może mieć trup. Zamyślone spojrzenie może mieć pochylony nad zadaniami uczeń, marzyciel, albo człowiek przetrawiający w głowie jakieś myśli. W zamyślonym spojrzeniu widać błysk inteligencji, w pustych zaś nie dostrzega się nic, oczy jak martwe, takie spojrzenie może mieć na przykład lunatyk. Nie jestem typem, który czepia się imion, ale o Wielki (a raczej długi)Nashersourdylian, czy Illdarrandmadhaharr przypomina długością lokomotywę z wagonami, a jego brzmienie charczenie człowieka bliskiego zgonu. Niech się przyzna ten, kto przeczytał całe imiona. Ja tylko przeleciałam je zdumiona wzrokiem i czyniłam tak za każdym razem, gdy się pojawiały. Uff... A teraz coś o co można się znów spierać : „ (...) dwa biczowate ogony młóciły zawzięcie powietrze”. Zawzięcie – synonimy to: niestrudzenie, wytrwale itp. Od razu wyjaśniam, że jeleń wcale nie walczył, zawzięcie okładając nimi przeciwnika, ani nie odganiał irytującym much, a przynajmniej nic mi o tym drugim nie wiadomo. Pan jeleń odbywał niezobowiązującą pogawędkę, czemu więc zawzięcie kroił powietrze ogonami (mam nadzieję, że się zbytni nie zmachał), jest to dla mnie słodka tajemnica~~ Sam Nolza – jakoś tak miał na imię ten stwór do jelenia podobny – z opisów wydaje się całkiem ładny, tu rozłożyste poroże, tu zdobne piórka na kopytach – nazywany jest bestią, kreaturą z piekieł i tym podobne. A ja proszę, żeby mi to w jego czynach udowodnić, a nie o tym gadać, bo jak sama nie ujrzę, na co go stać, to nie uwierzę! Dla mnie śliczny jest jak obrazek, a i serce ma złote, skoro pozwala swemu panu podróżować na swoim grzbiecie i jeszcze znosi cierpliwie obelgi! (foch!) A teraz najmilsza wisienka na torcie: „(…) wstrzymał powietrze, zaciskając z wysiłku zęby, gdy gruby, imponujących rozmiarów członek, zaczął przeciskać się przez okrąg mięśni. Gdy zagłębił się do połowy, przeklęty Lalkarz odetchnął głęboko, próbując ukryć ból pod osłoną jęku”. Tak, pod osłoną jęku. Ach, i nagle jest bardzo poetycko Duży uśmiech Najpierw trochę rubasznie, na koniec pojawia się ten poetyczny zwrot, rujnujący cały nastrój. No doprawdy, autorka trafiła tym, jak kula w płot.

Dobra, zagalopowałam się, mam dość wypisywania uwag. Zdań tego typu jest całkiem sporo, co udowadnia, że redakcja się nie popisała (jak śmiałam to wytknąć!). Czytam i czytam, co chwilę wyrwana ze świata „Lalkarza” takimi zdaniami. Było zabawnie, lecz później zaczynałam się już trochę irytować. Powieść ma potencjał, autorka młoda, wyrobi się. Pisarze mówią, że naprawdę dobrą powieść można stworzyć dopiero po trzydziestce, a ci, co jakimś sposobem wydali coś wcześniej, to istne wybryki natury. No ciekawe... ;D
#41
Recenzja Yumi na tanukowej Czytelni - Zapraszamy Uśmiech
#42
Witam. Zacznę od tego, że książka bardzo mi się podoba. (: Przeczytałam ją w trzy dni i już nie mogę się doczekać następnej części. Cały świat został wykreowany wspaniale, widać ogrom czasu jaki musiałaś spędzić nad tą książką, aby przedstawić ją w taki sposób. Opisy cudowne, miło mi się je czytało, bo mam zamiłowanie do takich długich refleksji na temat przyrody - fajnie jest to sobie wyobrażać. ~
Jeśli chodzi o bohaterów to jeszcze żaden nie jest moim ulubionym - lubię Corta, Rezę (którego strasznie było mi szkoda, ale taki jego los. :c Mam nadzieję, że znajdzie istoty które go zaakceptują.) Za namową koleżanki przed poznaniem książki, przeczytałam jeszcze opowiadanie "Lalkarz" i polubiłam Hirę, szkoda że było tak mało o nim. A Saga go perfidnie oszukał, ale ja go nie lubię. p: Wgl już nie wiem co o nim myśleć, przez pierwsze 3/4 książki miałam o nim zupełnie inne mniemanie - wydawał mi się taki dumny, wyrafinowany, zimny i inteligentny. Interesował mnie jako bohater, byłam ciekawa jego intrygi, ale wszystko się zepsuło, gdy zaczął się zachowywać jak napalona... no, ekhm. To chyba jedyne co mi się w książce bardzo nie podobało, aż taka zmiana bohatera. Saga dla mnie zupełnie stracił charakter, nie umiem go już sobie określić i to pozostawia bardzo duży niesmak. Za dużo prymitywnego seksu, a za mało inteligentnego poprowadzenia tego spisku, ale to wiesz, w moim odczuciu. (:
Ale poprawił mi się humor pod koniec jak czytałam rozmowę Corta i Behaara, ale się uśmiałam.XD Jak sobie już kupię książkę to będę ten dialog czytać na poprawę humoru. Wgl, Cort, lol, wóz pełen ludzi a on się masturbuje. Behaar też nie lepszy, uparł się i trafił w idealną kulminację wszystkich kretynizmów jakie siedzą w umyśle człowieka - oczywiście, żaden człowiek nie ma tak oryginalnych myśli jak Cort. XD Uwielbiam takie poczucie humoru. Mam nadzieję, że bd więcej ich dialogów. XD

Okładka pięknie zrobiona, tak starannie, widać jaki Reza jest śliczny. Cały czas mogłabym się zachwycać. <3 Gratuluję rysownikowi talentu.

Czekam cierpliwie na dalszą część. (:
#43
Dobra, to teraz ja wypowiem się w kwestii książki. Mało co wciąga mnie od pierwszych stron, jak to. Napisana ciekawie, a od początku sam opis chociażby kruka z oczami pomiędzy skrzydłami, opis Nolzy - no cudowne. Urzekło mnie. Podba mi sie to, jak Katarzyna wszystko ujmuje. Co prawda trzeba sie skupić żeby wszystko spamiętać i nie pogubić się kto jest kim, jednak stanowi to mały problem - nadrabiają dialogi (no niby ich za mało jak dla mnie ale skoro opisówka ciekawa, to dlaczego by nie!) i bohaterzy. Behaar - no normalnie mój faworyt!

I czekam z niecierpliwością na kolejne tomy! <3
#44
Allantiee, a ja powiem dokładniej; nie muszę być architektem, by wiedzieć, że dom bez fundamentów można najwyżej wyburzyć. ;p Niestety, pogląd "nie lubisz nie czytaj/oglądaj/słuchaj" robi się coraz powszechniejszy...

Ja jestem w trakcie Lalkarza, na razie tenaage drama Rezy sprawia, że jakoś od paru dni się zbieram by dokończyć lekturę, a studia wcale nie pomagają. >.<
Potrafię jednak zrozumieć skąd zarzuty o wydanie "po znajomości" -> książka jest dobra, niespecjalnie wspaniała, błędów też trochę ma, a nie wiem czemu, ale po nowych wydawnictwach zwykle oczekuje się wręcz pereł pokroju nowego Leśmiana. xD
[Obrazek: 90417571_800_s.jpg?add=1364407965]
#45
Obie formy są poprawne.

A co by nie offtopować - podobało mi się ogólnie, i choć na początku męczyłam trochę bo dużo informacji na raz, jak się człowiek rozeznał, to się zrobiło lepiej i fabularnie, i postaciowo.
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości