Tom 1 "Odrzucenie" - Wasze opinie
#16
(06-03-2013, 10:41 AM)wolf-girl napisał(a): Nigdzie nie twierdzę, że mój tok myślenia jest jedynie słuszny ani, że jestem autorytetem. Wyrażam tylko swoje zdanie.

Ujmę to w bardziej przejrzysty sposób. Ja obieram Twoje wypowiedzi w ten właśnie sposób. Nie twierdzę, że gdziekolwiek tak napisałam, piszę, że czytając Twoje posty tak je właśnie widzę.

(06-03-2013, 10:41 AM)wolf-girl napisał(a): Druga rzecz - nie krytykuję książek samych w sobie, tylko warsztat autorek i nie robię to dla przyjemności własnej, ale po to by im pomóc. W gruncie rzeczy, na pewne rzeczy powinna zwrócić uwagę redakcja... Ale skoro jest to źle widziane i kogoś uraża, to w porządku, przestanę.

No właśnie, w tym całe sedno. Jak sama piszesz, znasz się nieco, a z Twojej wypowiedzi wynika, że my nie znamy się wcale i tu jest pies pogrzebany. Opierasz swoją wiedzę na poradnikach internetowych, które, przynajmniej dla mnie, nie są żadnym źródłem wiedzy. To trochę tak jak z leczeniem przez internet. Żyjemy w czasach gdy do lekarza idziemy już z gotową diagnozą... bo przecież wszystkie objawy pasowały do tych ze strony http://www.leczesiesam.pl

Nie piszę, że jest to źle widziane. Pytanie tylko, czy rzeczywiście masz na tyle dużą wiedzę, żeby nie "zrobić krzywdy" autorkom. Każdy ma swój własny, indywidualny styl. I tu znów pytanie: czy jest on niepoprawny językowo, czy mi samej on nie odpowiada, bo dla mnie tak albo tak brzmiałoby lepiej? Prosty przykład: pal i kutas. Ja, osobiście, wolę pala. Taki już ten nasz język polski ubogi, że z dwóch słów, które mnie drażnią, wybrałabym "mniejsze zło". Każdy taki przykład jest tylko subiektywnym odczuciem czytającego. Czy jest to jednak zły warsztat literacki? Jak dla mnie, absolutnie nie.
#17
Eo wybacz zaśmiecanie twojego tematu Uśmiech

Zupełnie niepotrzebnie się tu kwas zbiera.
Rozumiem, że Lau i Beata chcą bronić autorki - z tym że mają tu do czynienia wiatrakiem, a nie smokiem do pokonania.

Wolf-girl pisze z sensem, problem z tym że jej percepcja nastawiona jest głównie wady, w metodzie Edwarda de Bono, gostka od sześciu kolorowych kapeluszy, taka osobowość to naturalny "czarny kapelusz", będzie zawsze wyszukiwać dziur w całym, zastanawiać się co i kiedy się zepsuje, nie dlatego że źle komuś życzy - tak już ma. Wygląda to na straszne czepialstwo, ale idę o zakład że wolf-girl, sama względem siebie jest jeszcze bardziej krytyczna i po prostu stara się stosować jakoś tą samą miarkę do innych.

Więc, proszę mi tej dziewczyny nie demonizować, bo może nie widać, ale ona naprawdę stara się po swojemu pomóc.

Z drugiej strony, wolf-girl nie rozdrabniaj się. Po przeczytaniu napisz jeden konkretny, gruby komentarz i dodatkowo spróbuj powiedzieć co ci się podobało. Inaczej niechcący, wychodzi maszkara czyhająca na bezbronną samoocenę autora. Sama początkowo tak krytykowałam cudze prace na deviancie, że posądzano mnie o wysokie skłonności sadystyczne. Możesz się skupiać na mrocznej stronie obiektu, ale nie zapominaj też o jasnej, OK?
Nie lubię jaoi Anioł
#18
„Lalkarza” skończyłam jakiś czas temu, ale nie potrafiłam zebrać się do napisania swojej opinii.
Mam mieszane uczucia co do tej powieści. Przede wszystkim stało się to, czego się obawiałam po zapoznaniu z opisem. Ciężko mi było połapać się w fabule i nadążyć kto, komu, po co i dlaczego. Dwa, trzy przeplatające się losy różnych bohaterów są ok, ale 4 i więcej, o ile czytelnik nie jest starannie wprowadzany od początku w świat wykreowany przez autora, już nie. Jakoś nie mogłam się w to wszystko wczuć, ogarnąć stworzonych przez autorkę krain (to częste kartkowanie książki do początkowej mapy...) przez co nierzadko traciłam wątek, a przy przeskokach powieści od jednej postaci do drugiej to już w ogóle.
Nie mam zdolności pisarskich, ale przeczytałam sobie posty w tej dyskusji i zgadzam się z uwagami wolf-girl. Dodatkowo, brakowało mi w powieści większej ilości dialogów, ukazania czytelnikowi jakoś rozwoju postaci, tak by ten nie musiał polegać tylko na narratorze. No i kwestia imion. Rozumiem, że autorka chciała podkreślić oryginalność bohaterów, ale czy trzeba było nadawać dżinom imiona, stanowiące mordęgę dla czytelnika?
Za najbardziej udane uważam ostatnie 50 stron. Miały w sobie to, czego się spodziewałam po całości, nabywając książkę. Dowcipne dialogi, ciekawe zwroty fabularne i (tak, to na co każda z nas liczyła, nie oszukujmy się Język ) sceny seksu. Chociaż te ostatnie wydały mi się trochę wciśnięte na siłę i dotyczyły Sagi, którego nie jestem w stanie obdarzyć nawet odrobiną sympatii. Bawiły mnie tylko jego wymiany zdań z Nolzą. Chyba najbardziej podobał mi się Cort, którego postać jak dla mnie została najlepiej wykreowana. Dlatego żałuję, że wątek jego i Rezy został tak szybko urwany.
Podsumowując, książka nie była zła, ale takie rozwlekanie akcji jest nie na moje nerwy, więc drugiej części raczej nie kupię. Zdezorientowany
#19
Wolf - girl chcesz by uważano cię za autorytet więc pragnę stwierdzić na jakiej podstawie.
Błędnym założeniem jest sugestia, iż można to zrobić na podstawie kilku docinków, dowcipów i prób przegadania oponenta.
Jeżeli zamierza sobie Pani kpić i unikać odpowiedzi w prost, to nie widzę nawet sensu dyskutowania z Panią. Wybrane tezy można sobie dowolnie wynajdywać w internecie. A z twoich słów wynika, iż by być nauczycielem nie potrzeba wpierw samemu zrozumieć i przyswoić nauczana treść, wystarczy dostęp do tej wiedzy.


Krótko i na temat, proszę o udostępnienie próbki Pani możliwości literackich.


Jest mi najzupełniej obojętne czy podszywasz się pod kogoś kto już pisał na tym forum, czy masz osobisty żal do autorki czy tez do wydawnictwa, że nie wydało twoich dzieł.
Ze względu na Pani opinie zakupiłam obie powieści, tak więc mam wgląd w jedna ze stron sporu teraz pragnę skonfrontować to z Pani twórczością.

Proszę również o zastosowanie się do swojej wcześniejszej sugestii i odpowiadanie krótko i na temat. Cenię swój czas i wole go nie marnować na czytanie, jak na razie bezpodstawnych dla mnie, peanów jakie wypisuje Pani na swoją cześć.


Niestety jak widać ma Pani problem z czytaniem ze zrozumieniem więc powtórzę raz jeszcze: proszę o udostępnienie próbki Pani możliwości literackich.
#20
Patricia Wallace "Psychologia internetu", Poznań 2004: rozdział o efekcie polaryzacji, od strony 101. Polecam wszystkim lekturę i wyciągnięcie wniosków.
#21
Pani Joanno, a jakim prawem Pani żąda czegokolwiek od innej użytkowniczki? Może najpierw niech się Pani sama przedstawi kim Pani w ogóle jest? Twierdzi Pani, że jest profesorem, ale uniknęła Pani odpowiedzi na moje pytanie, której uczelni.
O ile rady zawarte w postach wolf-girl są merytoryczne, co jako osoba z jakimśtam doświadczeniem jestem w stanie ocenić, to niestety, nie da się powiedzieć tego o Pani postach, Pani Joanno.
#22
To jest strona na temat "Lalkarza", a nie strona z atakami na opinie innych użytkowników, pani Joanno. Proszę założyć nowy wątek, bo najwyraźniej w tym celu się pani tutaj zarejestrowała. Pozdrawiam.
#23
Ja również proszę o pisanie zgodnie z tematem posta.
#24
Jeszcze nie skończyłam czytać, ale oto garść pierwszych wrażeń:

1. Świetnie wykreowany świat. Nie mogłam się doczekać, kiedy ktoś w końcu wymyśli coś nowego, bo ile można czytać o magach, wilkołakach, wampirach, czy super złodziejach? Bardzo podoba mi się wprowadzenie nowych ras i chciałabym dowiedzieć się o nich czegoś więcej. Wiesz, jak w książce, którą czytał Reza Uśmiech Ogromny plus za to, że Lordowie różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale również podejściem do ludzi (inaczej nazywają ich dżinowie, inaczej ifryty, a jeszcze inaczej jaszczury) i konstrukcją imion. Jakoś nie odniosłam wrażenia, że prawdziwe imię Sagi, czy Illdarra zostało na ślepo wystukane na klawiaturze. Są to postaci nie-ludzkie, tajemnicze, trochę oderwane od rzeczywistości i moim zdaniem ich imiona tyko podkreślają tą "inność". Nie wiem, czy będzie to możliwe, ale ucieszyłoby mnie gdyby w kolejnym tomie pojawiły się jakieś szkice bohaterów.
2. Podoba mi się rozwój fabuły. Książkę czyta mi się bardzo dobrze - siadam i nie mogę się oderwać. Przyznam szczerze, że były momenty (przynajmniej dwa), których się nie spodziewałam. Zaskoczyło mnie zachowanie Rezy - najpierw z Cortem, a później w wiosce. Pozytywnie oczywiście, lubię tego rodzaju niespodzianki Uśmiech
3. Mega facepalm - reakcja Behaara na zniknięcie jego kobiety - epickie, uśmiałam się prawie do łez xD Poproszę więcej takiego humoru Uśmiech
4. Kolejny plus za narratora. Dobrze, że jest trzecioosobowy i dostosowuje się do "aury" oraz emocji bohaterów, których opisuje.
5. Podczas lektury miałam kilka "zgrzytów". Przede wszystkim dotyczyły częstego powtarzania "się". Zdarzało się to sporadycznie i szczególnie nie przeszkadzało, ale myślę że dobrze by było zwrócić na to uwagę w przyszłości Uśmiech
6. Kolejna rzecz to za dużo przymiotników i wszelkiego rodzaju określeń. Wiem, że jest to problem wielu początkujących autorów, a Ty opisujesz całkiem nowy świat i czasami trudno jest tego uniknąć, ale popracuj nad tym Uśmiech
7. Kiedy dostaję do rąk nową książkę, przede wszystkim chcę czerpać radość z jej lektury. Nie zwracam uwagi na błędy merytoryczne, nie analizuję każdego słowa i zdania, nie czepiam się każdego potknięcia, by później je wytknąć. Bo czy na tym polega czytanie fantasy? Gdzie tu miejsce na czystą przyjemność płynącą z lektury? Uśmiech Jesteś początkującą i młodą autorką, do tej pory nie miałaś możliwości zapoznania się z konstruktywną krytyką, więc nie wymagam od Ciebie cudów. Jestem pewna, że z biegiem czasu unikniesz błędów, które pojawiły się w "Lalkarzu". Nie będę Ci słodzić i pisać, że jesteś naj, bo jeszcze dużo ciężkiej pracy przed Tobą. Uważam, że Twoim ogromnym atutem jest wyobraźnia i jeżeli konsekwentnie będziesz pracowała nad warsztatem osiągniesz wiele. Słuchaj konstruktywnej krytyki, nie zwracaj uwagi na czepialstwo hejterów i rozwijaj się. Wybaczam Ci błędy, które popełniłaś w pierwszym tomie i liczę na to, że w kolejnym pojawi się ich mniej.
[Obrazek: of16_tumblr_inline_mfp1k0C2XE1qitdpk.gif]
#25
Lucy! Już Cię kocham Uśmiech Nie będę się wypowiadała w imieniu autorki, ale jak dla mnie to, co napisałaś, jest super. Z tego rzeczywiście można wyciągać wnioski i pracować nad własnym doskonaleniem.
#26
To tylko szczera i subiektywna opinia ^^' Jest jeszcze dużo rzeczy, które chciałam napisać ale zapomniałam, co to było xD Trochę głupio pisać na forum Waszego wydawnictwa, że nie lubię BL i do pewnych fragmentów podchodziłam jak pies do jeża, ale przecież wiedziałam za co się biorę xD Skończę dzisiaj "Lalkarza" i postaram się stworzyć porządną recenzję, bo tamte wypociny były trochę bez ładu i składu. Eo czeka jeszcze dużo ciężkiej pracy, ale wierzę w nią i chcę więcej tego świata, smoków, dżinów (Sagi *__*). Uważam, że zasługuje na szansę, bo widzę jakie postępy poczyniła od kiedy zaczęła publikować opowiadanie na blogu Uśmiech
[Obrazek: of16_tumblr_inline_mfp1k0C2XE1qitdpk.gif]
#27
Bardzo proszę o niezaśmiecanie już więcej tego wątku offtopem. Pojawiła się tu wcześniej prośba o zaniechanie podobnych działań i wydawało się, że wszyscy uczestnicy dyskusji zastosowali się do tego. Jednak widzę, że niektórym należy pisać dużymi literami lub wysyłać imienne upomnienia, bo nie łapią subtelniejszych uwag.

Od tego momentu uprasza się o wyważone komentarze, które będą nawiązywały treścią do głównego wątku.
Hołk.
#28
Jestem obecnie na trzecim rozdziale, ale muszę przerwać czytanie przez kilka mankamentów warsztatowych. Widać, że autorka ma praktykę w pisaniu, ale widać też, że nadal ma pewne braki.

Mnie osobiście irytuje mieszanie się czasów (nawet w jednym zdaniu!), zupełnie niepotrzebne myślniki przy wtrąceniach, słowa pokroju "gnaty" lub "morda" w ustach narratora czy określanie postaci jako "babcia" lub "mieszaniec" zamiast imion. Opisy bywają nieco zbyt rozwlekłe, ale trzeba oddać autorce honor, że zawsze pojawiają się w odpowiednim miejscu. Irytuje mnie również to, że autor rzuca nazwami takimi jak Nanarea, ifryty, dżiny, ich wierzchowce, Biały Smok i im podobne bez napisania o nich czegokolwiek. Moim zdaniem, lektura fantasy nie powinna polegać na ciągłym zerkaniu na mapkę lub do słownika, ale poznawania świata w miarę zagłębiania się w tekst.

Mierzi mnie również kilka szczegółów, które wydają mi się nielogiczne. Pierwszy jest już w prologu! i na kilka minut zniechęcił mnie do czytania. Chodzi mi o to, jak zielarka słyszy w czasie burzy!, z porywistym wiatrem!!, przez ściany domu!!! to, że jeden plusk jest głośniejszy od innych. Zakrawa to dla mnie o czysty merysuizm.

Druga sprawa to Teesha i sprawę jej zniknięcia. Opisano to tak, jakby zielarka cały czas uważała, że jej podopieczna zniknęła z jakimś bogaczem, nawet jeśli nie wiedziała jak mogła nie wiedzieć o pojawieniu się takiego bogacza. Potem nieco zbyt "nagle" i "niespodziewanie" dochodzi do wniosku, że nie było bogacza, a Teesha żyła uciekła do lasu.
Teesha musiałaby znikać, by spotykać się z reptilianem, ale wtedy znachorka powinna zaciągać języka i wiedzieć, że nie ma żadnego bogacza. Jeżeli Teesha nie znikała lub zielarka o tym nie wiedziała, to i tak nie wiem jak mogła ona ot, tak sobie pogodzić się z tym, że był jakiś bogacz o którym nie wiedziała i który był wokół na tyle, by Teesha chciała z nim uciec.

Ostatni problem to dla mnie opis reptilianów i ich "zdolności". Wszystko tłumaczy konwencja i świat, ale nie wiem jak wielkie musieliby mieć oni płuca, by wstrzymywać oddech na "długie godziny". Mowa o wydłużonym korpusie - ale przy trzymetrowym ciele ten korpus mógłby mieć chyba jakoś 160-170 centymetrów, by ogon dał radę zapewniać równowagę.
Może to wina mojej niewiedzy biologicznej, ale nie potrafię uwierzyć w to wielogodzinne wstrzymywanie oddechu. Delfiny, myślę, że nieco zbliżone rozmiarem, wstrzymują oddech na kwadrans. Jedyne kaszaloty robią to na ok. 2 godziny - ale ważą przy tym ponad 40 ton!
Nie wiem więc jaki nowy rodzaj płuc i jakich rozmiarów mają reptilianie, by wstrzymywać go nawet dłużej. Jeżeli jest biologiczne wyjaśnienie to chętnie je poznam, jestem go ciekawa - ale na tę chwilę jedynie tłumaczenie to "fantasy, duh".
#29
Foki wstrzymują oddech na 20 minut. Pingwin królewski wstrzymuje oddech na 10 minut. Krokodyl nilowy potrafi wstrzymać oddech do 40 minut.
Żadne z nich nie jest wielkością nawet zbliżone do wieloryba.
#30
(16-03-2013, 08:23 PM)Lau napisał(a): Foki wstrzymują oddech na 20 minut. Pingwin królewski wstrzymuje oddech na 10 minut. Krokodyl nilowy potrafi wstrzymać oddech do 40 minut.
Żadne z nich nie jest wielkością nawet zbliżone do wieloryba.

Podałam delfina jako zbliżonego rozmiarem do opisanego reptiliana, nie kaszalota. Co to przytoczonych: foka to ssak, a pingwin to ptak, więc do jaszczuroludzi trochę nie pasują biologicznie. Faktycznie, mój delfin to też chybiony przykład, przyznaję.

Co do krokodyla, to ma płuca gąbczaste i tłocznie wątrobową zamiast przepony, do tego pełza, a nie chodzi na dwóch nogach. Nadal jednak wstrzymuje oddech na niecała godzinę, a reptilianie mają to robić na "długie godziny", co dla mnie oznacza przynajmniej 4/5 jeśli nie więcej.

Nie wiem do końca co miała na celu ta wyliczanka zwierząt: napisałam tylko, że nie umiem sobie wyobrazić płuc o takich parametrach i jeżeli to wina mojej niewiedzy, to chętnie dowiem się od autorki na czym bazowała biologie reptilianów. Dokładnie: "Jeżeli jest biologiczne wyjaśnienie to chętnie je poznam".


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości