Tom 1 "Odrzucenie" - Wasze opinie
#1
Czekamy na Wasze opinie dotyczące pierwszego tomu Lalkarza.
#2
Co, nikt? O_o
Nie żebym miała dużo do powiedzenia, bo dopiero dostałam tomik do łapy >_>
Ale się nie mogę powstrzymać: Wydanie Cud-Miód-i-Orzeszki!!! Macałam książkę przez długą chwilę, tylko po to, żeby poprzewracać kartki i pobawić się okładką. I druk piękny.
Obrazek na okładce to wiadomo.
Jedno, czego mi brakuje to... gratis do zamówień przedpremierowych XD tbh, aż spodziewałam się jakiejś ślicznej zakładki wypadającej spomiędzy kartek Oczko
A teraz książka sobie poleży i poczeka na lepsze czasy. Eh. Oby rychło!!!
|  deviantART  |  tumblr  |  facebook  |  
#3
Książkę już dostałam i zdążyłam nawet przeczytać. Powiem może po kolei. Okładka bardzo mi się podoba i ciekawa jestem kto będzie autorem obrazka na okładce kolejnej części. Przypuszczam jednak, że pewnie ta sama osoba bo w przeciwnym razie głupio by to wyglądało jakby druga część powieści i trzecia (jeśli będą trzy) były z okładkami rysowanymi przez kogoś innego. Interesuje mnie również kto na tej następnej okładce się pojawi (postaci do wyboru jest sporo). Tyle co do okładki. Wydanie powieści jest jak najbardziej ok. Znalazły się jeśli dobrze pamiętam jakieś nieliczne literówki ale tak poza tym to nie mam nic do zarzucenia. Byłam zaskoczona, że okładka była tym razem błyszcząca a nie matowa tak jak to było przy Pieśni dla Feniksa lecz nie stanowi to dla mnie żadnego problemu, ponieważ nie tworzą one jednej serii tylko są to dwa zupełnie inne tytuły. Teraz wypowiem się co do treści. Fabuła jest jak najbardziej ciekawa i wciągająca. Dużo się dzieje i trzeba czytać dokładnie aby nic nie umknęło. Zapewne jak pojawi się druga część będę musiała wrócić jeszcze do tej pierwszej aby nic mi nie wyleciało z pamięci jak będę się brała za czytanie dalszych losów Rezy, Sagi i paru innych równie ciekawych postaci. Przyznam, ze ciekawi mnie bardzo jak potoczą się losy pewnych bohaterów i ogólnie znajomości między nimi (jakie pary powstaną jeśli takowe są w planach autorki). Co do warsztatu autorki to nie będę się wypowiadać bo nie mam talentów pisarskich. Dla mnie osobiście powieść była napisana dobrze. Czytam i czytałam różne książki także z tematyki fantastyki czy mistycyzmu i nie odczułam aby Lalkarz był napisany gorzej(może się nie znam). Na pewno będą osoby, które konkretniej się wypowiedzą za jakiś czas jak przeczytają. Ze swojej strony mogłam tylko tyle napisać. Podsumowując: czekam na ciąg dalszy. Kiedy można się jej spodziewać? Czy powieść jest już zakończona i w ilu częściach? :-)
#4
Wygląda na to, że jestem pierwszą osobą, która przeczytała tę książkę (nie licząc ekipy Kotori).
Miałam ochotę napisać długą recenzję, ale ze względu na późną porę czuję, że nie wyjdzie z tego wiele. Skupię się więc tylko na moich odczuciach:

Książka jest napisana jak seks - dłuuuuga, leniwa gra wstępna (podczas której mniej cierpliwy partner, czy też czytelnik może zasnąć), następnie jakieś nagłe podrygi namiętności i wreszcie długo wyczekiwana, mocna, brutalna końcówka. Tylko ten niedosyt nieco nie pasuje do seksu, ale skoro ma być druga część, to jest to jak najbardziej naturalne.
Tego porównania nie rozwinę, bo nie chcę ludziom robić spoilerów xD

Jeśli chodzi o język, jest on podniosły, patetyczny, taki typowy dla fantasy. Szkoda tylko, że tych poetyckich określeń zabrakło podczas opisywania scen łóżkowych (tak, sceny są, ale wredna Eo zaserwowała nam je dopiero pod koniec, wystawiając naszą cierpliwość na nieludzkie cierpienia xD). Niestety, ale słowa typu "posuwać", "pieprzyć", czy "kutas" mocno się gryzą ze stylem całej opowieści. Do samych scen jako takich nie mam zastrzeżeń, chociaż mam wrażenie, że niektóre zostały dodane trochę na siłę, żeby książka zasłużyła na określenie "boy x boy".

W książce podobała mi się postać Rezy, bo uwielbiam bohaterów z problemami. Emocje tego chłopaka są autentyczne i zwracają uwagę czytelnika na problem dyskryminacji i braku tolerancji. Ponadto niezłym smaczkiem było opisanie dzikiego instynktu, który uruchamiał się bohaterowi podczas używania jaszczurzych zdolności. Trochę mi się to skojarzyło z opisem wampirzego głodu u Anne Rice - tam też wielką rolę grały wrażenia węchowe i mgiełka przed oczami.
Chylę czoła także przed opisem świata, chociaż przyznam, że Avinowie pomylili mi się na początku z Ifrytami - trochę było za dużo tych różnych frakcji, albo po prostu zostały one za słabo opisane lub za szybko wprowadzone, jedna po drugiej.
Oczywiście świat przedstawiony nie jest tak do końca niepowtarzalny - w fantasy ciężko stworzyć coś nowego, bo to gatunek tak wyeksploatowany, że trzeba być nie lada mózgiem, aby zadziwić czymś czytelnika xD Tak więc od razu nasuwały mi się skojarzenia, np. Wielkie Oko ewidentnie utożsamiam z Sauronem, reptilianie to wariacja Reptilionów z Kryształów Czasu, a odwieczna walka dżinów z ifrytami zalatuje mi starym, dobrym HOMM3 (Heroes of Might and Magic 3) xD
Z kolei ten upiorny jeleń albo kruk... hmmm, Eo czytałaś może coś z Lovecrafta? Brakowało mi tylko określenia "bluźnierczy", aby w pełni dopasowało do klimatu.

Co mogę dodać na koniec? Hmm... książka nie jest zła, chociaż momentami opisy za mocno się ciągną i męczą. Ponadto brakuje tu zrównoważenia (taaa, odzywa się moje chińskie umiłowanie harmonii). Na początku powieść wydaje się być typowym fantasy z autorskimi dodatkami, lecz za cholerę nic nie wskazuje, by to było boys love. A potem, gdy już COŚ się dzieje, mamy kilka scen pod rząd. To chyba miała być nagroda za cierpliwość, ale ja odczuwam to jako brak równowagi xD

Dość tego ględzenia, idę spać.
[Obrazek: 2942a2p.jpg]
#5
Ok, wreszcie dostałam (liczyłam, że będzie w zeszłym tygodniu... T_T) i póki co pierwsze wrażenie. Okładka super. Środek... myślałam, że jednak będą troszkę większe marginesy (szczególnie wewnętrzne), boję się trochę zacząć czytać, bo jak mi się złamie/zagniecie to chyba się zabiję (nie lubię stosunkowo nowych, nieładnych książeczek). xD I na końcu dodałabym jeszcze jakąś stronę (z czymkolwiek/pustą), bo jakoś tak to dziwnie wygląda. Jak dla mnie.
Skoro już pomarudziłam, to idę szukać wolnego czasu w planie, żebym mogła się wypowiedzieć też i na temat treści ;>
#6
Haha, wolf-girl, dobre dobre xD. A gdyby student nie poszedł w ogóle do profesora, to jego książka zostałaby przetłumaczona na 46 języków i sprzedana w milionach egzemplarzy xD.
Abstrahując od Lalkarza to właściwie jest dobra rada, ale ja bym dodała, żeby o tym pamiętać, kiedy mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. W innym wypadku zaczęłabym dyskutować i wahać się co do skracania.
Ach, dłuższy komentarz może napiszę jutro, jak mi się świat na głowę nie zwali Uśmiech.
#7
(27-02-2013, 11:21 PM)wolf-girl napisał(a): "A gdyby student nie poszedł w ogóle do profesora, to jego książka zostałaby przetłumaczona na 46 języków i sprzedana w milionach egzemplarzy "

Hehe Kri to też jest całkiem prawdopodobne xD Tyle, że ja pewnie szybko rzuciłabym taką książką w kąt (nie jestem masochistką ;P)

Rozumiem Cię doskonale Duży uśmiech. Zresztą cieszę się, że zrozumiałaś żart (a przynajmniej tak myślę). Jeśli chodzi o mnie, to ja niestety masochistą jestem i czytam dużo (pieszczotliwie nazywając) bełkotu i bełkotu, dlatego wiele rzeczy mieści się dla mnie w normie.

(27-02-2013, 11:21 PM)wolf-girl napisał(a): Wiesz, jest taka zasada, że mniej znaczy więcej. Trzeba pamiętać, że czytelnik ma ograniczoną cierpliwość i jeśli opisy ciągną się niemiłosiernie, zaczyna odczuwać rozdrażnienie. Najważniejsze, by zachować umiar i równowagę. Nie przeładować, ale też zbytnio nie okroić.
Czytałaś już "Lalkarza"? Jeśli to zrobisz, zrozumiesz dlaczego kieruję tę anegdotkę do autorki Oczko
Heh, podejrzewam, że mamy inne podejście do literatury. Ja raczej sądzę, że to czytelnik powinien się dostosować do książki, a nie książka powinna być dostosowana do czytelnika - oczywiście, są wyjątki, bo czasem bełkot jest tylko bełkotem i niczym więcej xD. I oczywiście, są różne oceny tej książki ze względu na różne punkty widzenia, itd. itp.
W każdym razie - "Lalkarza" przeczytałam i się wciągnęłam, dlatego zbyt wielu dłużyzn czy nieodpowiadających opisów nie zauważyłam. Oczywiście (tak, nadużywam tego słowa i tak, będę nadużywać tego słowa xD), było parę rzeczy, które mi się w powieści nie podobały, np. te nieszczęsne fragmenty typu "Jego serce było mroczne i złe", ale z drugiej strony, nawet takie zdania budują dla mnie urok powieści Eo.
Nic mi za to nie zgrzytało w zdaniu z "byciem", że tak powiem xD. Ale ja się nie znam, dużo rzeczy biorę na intuicję i dopóki coś mi nie przeszkadza, nie zauważam tego.
Co do powieści BL... cóż, prawdopodobnie inaczej patrzymy na takie rzeczy xD. Dla mnie powieść BL nie jest tak wąska, jak np. kategoria Harlequinów (ach, ten styl na "kopiuj i wklej"... xD), ale nie jest też jak zwyczajna, szersza kategoria romansów. Osobiście BL traktuję jako zbiór pewnych konwencji, które w Lalkarzu występują (np. fakt, że większość par przedstawionych w powieści to pary homoseksualne - jakiekolwiek związki heteroseksualne są na poboczu) i których pewną liczbę autor musi umieścić, żeby się w kategorii powieści BL zmieścić.
Rozumiem jednak frustrację z powodu tego, że Lalkarz pewnie nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Ja sama jestem przeszczęśliwa, że wątek romantyczny nie jest głównym wątkiem (ja z natury "czystych" romansów nie lubię), tylko powoli przebija się przez inne wydarzenia.
#8
Co prawda jeszcze nie skończyłam czytać książki, lecz jestem w połowie (męczę już tydzień) , ale chciałabym się już podzielić co o niej myślę.
Spodziewałam się naprawdę porządnego yaoi, czytałam opowiadania, które Eo zamieszczała na swoim blogu- były one dla mnie tak wspaniałe, że czytałam nawet po trzy razy- tak więc wiedząc, że pisze wspaniale, naprawdę spodziewałam się czegoś świetnego.
Czytając książkę trzeba cały czas pilnie uważać, żeby czegoś nie pominąć, bo potem nie wiadomo o co chodzi. Czytelnik nie ma tego komfortu jakby to film oglądał, tylko musi stale sobie analizować wydarzenia.
Dziwiłam się, że narracja tak szybko skakała- raz "mieliśmy pod lupą" Rezę, raz Curta, a raz nawet (nie wiem czy to było w ogóle potrzebne) ten cały rozdział 6 - dobra wiem, że autorka chciała ukazać okurucieństwo Lalkarza, ale aż tyle kartek na to przeznaczyć? Czy było to konieczne?
Teraz może wspomnę o tych pozytywnych stronach książki:
początek- wspaniały, zapowiadający się na coś niezwykłego
bohaterowie: miło było czytać o Babci i Rezie - o ich wzajemnych relacjach. Zastanawiałam się jeszcze ile ta babcia może mieć lat skoro była stara jak wychowywała matkę Rezy a potem jeszcze 20-letniego mieszańca i na dodatek jeszcze chodziła!
wydarzenia: głównie ciekawiły mnie tylko wydarzenia związane z Rezą

Myślę, że książkę o wiele łatwiej by się czytało gdyby narracja była pierwszoosobowa. Źle się czuję, że wymieniłam więcej wad niż zalet książki- na pewno nie chce zdemotywować a tylko podzielić się uwagami. Jeśli uraziłam to naprawdę przepraszam.
#9
(28-02-2013, 12:49 AM)wolf-girl napisał(a): He, osobiście uważam, że życie jest zbyt krótkie na bełkot, więc omijam go szerokim łukiem. Ale co kto lubi Oczko
No cóż, ja ten bełkot studiuję z własnej woli i uważam, że w którymś momencie swojego życia każdy się z niektórymi formami bełkotu powinien zapoznać xD. Ale co tam.

(28-02-2013, 12:49 AM)wolf-girl napisał(a):
(28-02-2013, 12:28 AM)Kri napisał(a): Ja raczej sądzę, że to czytelnik powinien się dostosować do książki, a nie książka powinna być dostosowana do czytelnika - oczywiście, są wyjątki, bo czasem bełkot jest tylko bełkotem i niczym więcej xD.

Hm, tylko w jakim aspekcie czytelnik powinien się dostosować do książki? Czy to oznacza, że powinien ją połykać bezkrytycznie? Nie mieć żadnych oczekiwań co do jakości warsztatu, fabuły (zwłaszcza, gdy sięga po określony gatunek)?
Nie, oczywiście, że nie. Krytyka jest dobra, nawet bardzo, szczególnie gdy jest przemyślana.
W każdym razie chodzi mi o pewien kredyt zaufania, jakim się obdarza książkę, przyjęcie konwencji, którą nam autor komunikuje. Poza tym może ja jestem całkowicie ślepa (mili państwo, zachodzi tutaj pytanie: jakim cudem ja przeczytałam tę książkę? xD wybacz suchary), ale dla mnie warsztat Eo jest porządny. Nie są to fajerwerki, ale nie jest to dno. Co do gatunku - pisałam, jak odbieram BL. Nie wiem, czy dotrwałaś do końca, dlatego nie wiem, o czym dokładnie mówisz, gdy mówisz o zawartości wątków m/m w Lalkarzu.

(28-02-2013, 12:49 AM)wolf-girl napisał(a):
(28-02-2013, 12:28 AM)Kri napisał(a): Co do powieści BL... cóż, prawdopodobnie inaczej patrzymy na takie rzeczy xD. Dla mnie powieść BL nie jest tak wąska, jak np. kategoria Harlequinów (ach, ten styl na "kopiuj i wklej"... xD), ale nie jest też jak zwyczajna, szersza kategoria romansów. Osobiście BL traktuję jako zbiór pewnych konwencji, które w Lalkarzu występują (np. fakt, że większość par przedstawionych w powieści to pary homoseksualne - jakiekolwiek związki heteroseksualne są na poboczu) i których pewną liczbę autor musi umieścić, żeby się w kategorii powieści BL zmieścić.
Rozumiem jednak frustrację z powodu tego, że Lalkarz pewnie nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka. Ja sama jestem przeszczęśliwa, że wątek romantyczny nie jest głównym wątkiem (ja z natury "czystych" romansów nie lubię), tylko powoli przebija się przez inne wydarzenia.

Osobiście też nie lubię, gdy wątek romantyczny przysłania całą fabułę, ale właśnie po to sięgam po książkę z kategorii BL, by tego BL uświadczyć Oczko Inaczej wzięłabym pierwsze lepsze fantasy, bo niestety "Lalkarz" do oryginałów nie należy. Zagęszczenie schematów czasem aż razi po oczach. Wystarczy zerknąć na ten zabawny poradnik, by odnaleźć w nim "Lalkarza" (szczególnie w dziale "główny bohater");P

Pytanie: schemat czy wzorzec? Czy schemat jest dla Ciebie jednoznacznie nacechowany negatywnie?
I czemu akurat nonsensopedia, która brechta się ze wszystkich i wszystkiego? o.O
#10
(28-02-2013, 01:44 AM)wolf-girl napisał(a):
(28-02-2013, 01:19 AM)Kri napisał(a): W każdym razie chodzi mi o pewien kredyt zaufania, jakim się obdarza książkę, przyjęcie konwencji, którą nam autor komunikuje. Poza tym może ja jestem całkowicie ślepa(...) ale dla mnie warsztat Eo jest porządny. Nie są to fajerwerki, ale nie jest to dno. Co do gatunku - pisałam, jak odbieram BL. Nie wiem, czy dotrwałaś do końca, dlatego nie wiem, o czym dokładnie mówisz, gdy mówisz o zawartości wątków m/m w Lalkarzu.

Mój kredyt zaufania polega na tym, że książkę kupiłam. Kupiłam dlatego, że z pewnych względów jest dopasowana do mnie, a nie ja do niej (gatunek, tematyka). Miałam pewne oczekiwania, a skoro nie zostały zaspokojone (jakkolwiek to brzmi Oczko) to czuję pewnego rodzaju rozczarowanie.
Dla mnie warsztat Eo kuleje, ale to wyłącznie moje zdanie. Owszem, nie jest to dno, ale wymaga pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Co do wątków BL - jest ich zdecydowanie za mało jak na powieść BL w moim odczuciu, ale widzę po komentarzach, że nie tylko w moim ;P
Widzę, że w pewnym momencie się nie zgodzimy, a szkoda. Komentarze mnie trochę zaskoczyły, ponieważ naprawdę uważam, że Lalkarz jest dobry, i miałam takie uczucie przez większość książki; nawet mnie z jej powodu nosiło xD. Jest to dla mnie takim zaskoczeniem, dlatego że zazwyczaj mój gust pokrywa się z większością albo przynajmniej z jakąś grupą odbiorców. Mam nadzieję, że komuś innemu także spodoba się książka, wtedy może będzie mógł coś jeszcze wymyśleć oprócz moich kulawych prób xD.

(28-02-2013, 01:44 AM)wolf-girl napisał(a):
(28-02-2013, 12:28 AM)Kri napisał(a): Pytanie: schemat czy wzorzec? Czy schemat jest dla Ciebie jednoznacznie nacechowany negatywnie?

To zależy do czego schemat się odnosi. Niektóre schematy uważam za przydatne choćby schemat w konstruowaniu fabuły, inne nie świadczą dobrze o powieści, typu powielanie utartych motywów. Heh, w końcu ile można czytać o bohaterze, który jest sierotą wychowywaną przez dziadka / babcię / wujka / ciotkę / księdza proboszcza, wyklętym przez otoczenie, który szuka swojej drogi, w międzyczasie okazuje się wybrańcem i ma tak zwany „niezwykły talent do pakowania się w kłopoty”.? ;P

To wszystko zależy, jak zostanie temat zrobiony. Tak na pierwszy "rzut oka", książki, które naprawdę lubię, a które pasują mi do tego schematu, jest na przykład Rothfuss ze swoim "Imieniem wiatru" lub Hobb z niezniszczalnym Bastardem xD (i znalazło by się więcej). Właściwie chyba można nazwać ten "schemat" swoistym tropem w literaturze fantastycznej (i nie tylko). Nie wiem, czasem mnie także irytują niektóre rzeczy, szczególnie gdy są wyolbrzymione - np. gdy główny bohater jest sierotą i z tego powodu wiecznie się nad sobą użala, ale w Lalkarzu tego nie było. Wszystko było dla mnie... normalne, swojskie. Jestem ciekawa, czy to kwestia gustu, czy może coś za tym stoi.
Co do oczekiwań - ja właściwie nie lubię oczekiwać niczego po książce. Jeśli jest napisane, że to fantasy, to znaczy, że występują tam elementy fantasy (a jakie dokładnie i w jaki sposób opisane...), jeśli romans, to znaczy, że występują tam elementy romansu. Niczego nie lubię zakładać z góry, może dlatego dużo rzeczy witam z otwartymi ramionami. Ideałem pewnie byłoby dostosowanie fenomenologicznej metody do krytyki, ale do tego jeszcze daleeeeeeeeeka droga Uśmiech. Taka mała dygresja: kiedy pisałam o dostosowywaniu się, ciągle nachalnie na myśl przychodziło mi "Fiasko" Lema xD. Ach, te bolesne, ale jakże drogocenne wspomnienia... Czytałaś może? Swoją drogą bardzo dobra książka, tylko że trudna (jak ktoś napisze, że nie, to... to się myli, i tyle xD).
#11
Ojej... Odnoszę wrażenie, że rzeczy oczywiste zostały błędnie zinterpretowane i co ważniejsze - wydaje mi się, iż dyskusja zatacza kółeczko pod tytułem: "czytelnik lepiej wie, co autor miał na myśli". Jeśli nie widać tego w książce, oświecę niektórych tutaj: "Lalkarz" to nie historia o ludziach. Poszczególne frakcje nie zawdzięczają swoich nazw czystemu przypadkowi. Stąd bogate opisy. Postrzeganie świata ma duży związek z istotami, które pojawiają się w tekście. Kiedy na scenę wychodzą ludzie, zmienia się również punkt widzenia danych bohaterów, co można zobaczyć w poszczególnych rozdziałach. Posiłkowanie się nonsensopedią, aby wskazać schematyczność głównego bohatera było zabawne, ale nie na dłuższą metę. Osobiście nie uważam, aby jedna postać mogła uczynić z drugiej "wybrańca". Główny bohater został *wybrany*, ale czy zrobi to, czego się po nim oczekuje? Któż może to wiedzieć?
Dodam również, że podtytuł pierwszego tomu nie powstał po to, aby zająć więcej miejsca na okładce. Osoby, które skończyły "Lalkarza" na pewno zwróciły na to uwagę. Dlaczego "odrzucenie", a nie "odrzucony"? Jeśli ktoś powie, że to dlatego, iż Reza był odmieńcem - naprawdę się rozpłaczę.
Ayumino, nie jestem pewna czy czytałaś opowiadanie "Lalkarz", ale szósty rozdział to nic innego, jak opisywanie akcji z innej perspektywy. Wbrew pozorom - ma ogromne znaczenie dla fabuły. Należy również pamiętać, że sama historia nie dzieje się w teraźniejszości. Wiek i kondycja Babci oparte były na moich własnych spostrzeżeniach: ludzie mieszkający na wsi, którzy muszą troszczyć się o siebie zwykle nie uskarżają się na dolegliwości i posiadają większą odporność. Choć może tak jest tylko na wschodzie, nie wiem. Znam wiele starych osób, które są żywotniejsze ode mnie.
Kaamos zwróciła uwagę na język, którym posługiwałam się przy pisaniu scen erotycznych. Moja droga, był to jak najbardziej celowy zabieg. Kiedy człowiek czyta o "rżnięciu" czy "posuwaniu" skupia się wyłącznie na cielesności - tak jak robili to bohaterowie. Główny wątek miłosny będzie napisany zupełnie innym tonem. Oddzieliłam "miłość" od "seksu" tak dobitnie, jak tylko potrafiłam. Stąd oburzające słownictwo.
Podczas pisania zwróciłam dużą uwagę na chronologię wydarzeń, dlatego może wydawać się, że na sam koniec rzuciłam ochłap o zbliżeniu bohaterów. Nic bardziej mylnego. Cudownej harmonii doczekasz się, gdy zakończę cykl "Lalkarza". Pewnego dnia ktoś oceni to jako całość i wtedy na pewno zrozumie Uśmiech
W razie dalszych pytań, zachęcam do odwiedzenia tematu "rozmowy z autorem". Mam wrażenie, że robi się tu mały offtop, przez co ciężko jest mi wyszczególnić sugestie, na które powinnam zwrócić uwagę podczas pisania kolejnego tomu. Więc miejcie litość i piszcie konkrety xD
#12
(28-02-2013, 11:04 AM)wolf-girl napisał(a):
(28-02-2013, 01:19 AM)Kri napisał(a): Komentarze mnie trochę zaskoczyły, ponieważ naprawdę uważam, że Lalkarz jest dobry, i miałam takie uczucie przez większość książki; nawet mnie z jej powodu nosiło xD. Jest to dla mnie takim zaskoczeniem, dlatego że zazwyczaj mój gust pokrywa się z większością albo przynajmniej z jakąś grupą odbiorców. Mam nadzieję, że komuś innemu także spodoba się książka, wtedy może będzie mógł coś jeszcze wymyśleć oprócz moich kulawych prób xD.

Wiesz Kri, masz prawo uważać, że "Lalkarz" jest dobry w Twoim odczuciu, ale bierz pod uwagę, że inni mogą mieć zupełnie inne zdanie i nie ma sensu próbować ich przekonać do swoich racji. Osobiście nie krytykuję tu autorki dla samego krytykowania, ale zwracam uwagę na niedociągnięcia, by kolejna część była jeszcze lepsza Oczko
Próbować zawsze jest sens xD. Ale to temat na inną dyskusję.
I tak się na razie nie zgodzimy, skoro rozjeżdżamy się w podstawach.
I to... chyba na tyle?
#13
(26-02-2013, 04:27 PM)wolf-girl napisał(a): Znam się nieco na pisaniu ...
Witam, przepraszam iż kłopoczę ale czy mogła byś podać swój dorobek literacki?
Zauważyłam, że przeoczyłaś umieszczenie odnośnika do strony vel bloga a bardzo pragnę zapoznać się z twoją twórczością.
#14
(05-03-2013, 09:45 PM)wolf-girl napisał(a): Mój dorobek literacki, póki co jest bardzo skromny i wierz mi, nie ma się czym chwalić.
Witam, jest dokładnie tak jak piszesz. Założyłam konto by spytać własnie o możliwość zapoznania się z twoją twórczością.
Nalegam, byś zamieściła cokolwiek gdyż chce mieć możliwość zweryfikowania prawdziwości twoich słów. Jestem już osobą troszkę posuniętą w latach i życie wyrobiło we mnie nawyk przygotowania się, przed tym nim zacznę z kimś polemizować. Zastanawiam się również czy mój tytuł naukowy równoważy twój "dorobek literacki" tak by dyskusja była merytoryczna a nie stanowiła pseudonaukowego bełkotu.
Obecnie twoje wypowiedzi, odnośnie "znania się na pisaniu" są sprzeczne w swej logice. Rozumiem z nich mniej więcej tyle: "Nie mam dorobku, nie byłam do tej pory oceniana, uznania nie zdobyłam jednakże to nic, moja opinia jest tu wiążąca, bo tak".
Ponieważ jest to jedynie mój wniosek, wysnuty ze skromnej podstawy kilku postów jestem świadoma, iż może być on krzywdzący lub nieprawdziwy.

Nie rozumiem również w czym tkwi problem. Jeżeli masz tak dużą wiedzę w jakiej nas utwierdzasz, to pomimo skromności dorobku powinnaś chwalić cię swoimi pracami dookoła. Brak jakiegokolwiek odnośnika do nich nie tylko podważa twoje kompetencje lecz również sprawia wrażenie "działań zakulisowych".
Dlatego bardzo proszę o udostępnienie większej próbki twojej twórczości, tak bym była w stanie ocenić twoją wiarygodność.

(06-03-2013, 01:31 AM)iosellin napisał(a): Akurat komentarze wolf-girl wskazują, że naprawdę się zna...
Działanie na zasadzie forumowego zdobywania uznania gdzie " komuś się coś wydaje a ktoś inny to popiera" nie zadowalają mnie. By móc wykorzystywać pozycję autorytetu trzeba faktycznie mieć wiedzę i umiejętności. A to własnie próbuję ustalić.
#15
Nie sądzę, żeby to była Eo, a już na pewo nie jest to nikt z wydawnictwa. Forum nie powstało po to, aby wyśpiewawać nam, czy autorom hymny pochwalne. Służy do tego, żeby dzielić się własnymi opiniami i przemyśleniami.

Ja myślę, że problem może polegać na tym, że wypowiadasz się w taki sposób, żeby wszyscy uznali, że Twój tok myślenia jest jedynie słuszny, a Twoja wiedza w temacie jest tak ogromna, że możesz robić za autorytet.

Masz prawo mieć swoją opinię, tak jak każdy w tym miejscu. Odnoszę jednak wrażenie, że próbujesz zgasić w zarodku każdą pochlebną opinię o wydanych przez nas tytułach, tym samym powodując, że osoby, która je wypowiadają są co najmniej na bakier z językiem polskim, a już na pewno nie mają pojęcia o czym piszą, bo wiedza u nich żadna.

Kpiny, kpinami, ale jakoś nikt nie zauważył, że Twoje konto i Twój pierwszy post był założony po to, aby napisać właśnie o Lalkarzu, choć mam podejrzenie, że nie raz wypowiadałaś się na tym forum, i sama podałaś link do swojego bloga. To tyle jeśli chodzi o teorie spiskowe.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości