Slash w fantastyce
#46
(21-11-2014, 08:20 PM)Anel napisał(a): Hmm, zainteresowałaś mnie, muszę spojrzeć czy któraś biblioteka ma dostępne dalsze części Duży uśmiech

Wszystko w imię czytelnictwa! Seria beznadziejna, ale Alec i Magnus byli małym światełkiem w tunelu Serce
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#47
Soniasonia, po prostu nie podobał mi się świat, jaki stworzyła autorka w Słudze Magii. To takie sterotypowe fantasy, które można znaleźć w co drugim fanfiku. W dodatku fabuła była dla mnie okropnie banalna i przewidywalna. No i ten koszmarny przekład. Urwałam w połowie, gdy pojawiły się jednorożce, a ukochany głównego bohatera (btw. strasznie szybko się w sobie zakochują) umiera. Dla mnie osobiście, to było coś w stylu internetowego bloga z opowiadaniem, pisanym przez nastolatkę. Ale to tylko moje zdanie Oczko

Dzięki z odpowiedź z tymi Darami Anioła. Mam trochę rozbieżne informacje o tej książce, bo jednym się podoba bardzo a innym w ogóle. Będę musiała spróbować przeczytać tom pierwszy i wtedy zdecydować, czy dla tego jednego wątku kontynuować czytanie. W ogóle, ciekawi mnie czy w filmie na podstawie tej książki pojawią się wątki homo? O ile nakręcą kolejne części, bo podobno bardzo mało zarobił.

Aaa, co ciekawe takie Szczęście w Mrokach, które dla mnie też jest dość stereotypowym fantasy, o wiele bardziej mi się podobało od Sługi. Bohaterowie byli zdecydowanie bardziej interesujący i mieli jakiekolwiek charaktery.
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#48
(22-11-2014, 01:05 AM)Maru napisał(a): ciekawi mnie czy w filmie na podstawie tej książki pojawią się wątki homo? O ile nakręcą kolejne części, bo podobno bardzo mało zarobił.

Film był beznadziejny, z trudem go obejrzałam. Podobno zamierzają nakręcić serial zamiast ,,Miasta Popiołów" (co się dziwić, skoro tak zakończono ten film...). Całe BL skrócono do małej gadki Magnusa: ,,On mi się podoba, ten z niebieskimi oczami". Później Magnus przybył tylko raz do Instytutu, aby wyleczyć jednego z Łowców (nie będę zdradzać fabuły). Ani nie porozmawiał z Alekiem, ani nic...
Sam Magnus został przedstawiony jak - za przeproszeniem - męska prostytutka. W książce wszyscy widzieli w nim ekscentrycznego, oryginalnego faceta, który używa nagminnie żelu do włosów, lubi otaczać się kolorami... A w filmie... Stracił cały swój urok Smutny
Alec natomiast został wykreowany na prostaka i bubka. Owszem, pokazano w filmie jego zazdrość, ale robiono to zbyt wiele razy - Alec nie wyglądał jak zauroczony, młody mężczyzna, a jak stary, chory psychicznie z zazdrości zboczeniec.
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#49
Cytat: Sam Magnus został przedstawiony jak - za przeproszeniem - męska prostytutka.
To ten azjata z kredką na oczach? Na zdjeciach całkiem apetycznie wygląda Oczko Nie znam fabuły i trudno mi się odnieść do oryginału, ale jak zobaczyłam tego pana to nawet zastanawiałam się, czy tego nie obejrzeć Duży uśmiech
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#50
(22-11-2014, 01:06 PM)Maru napisał(a):
Cytat: Sam Magnus został przedstawiony jak - za przeproszeniem - męska prostytutka.
To ten azjata z kredką na oczach? Na zdjeciach całkiem apetycznie wygląda Oczko Nie znam fabuły i trudno mi się odnieść do oryginału, ale jak zobaczyłam tego pana to nawet zastanawiałam się, czy tego nie obejrzeć Duży uśmiech

Tak, to on. W książce był przedstawiony jako osobnik odrobinę metroseksualny - miał fioła na punkcie swoich włosów, którymi się bawił (Magnus + żel = trÓ love), ubierał się w kolorowe ubrania, używał kredki do oczu, był często przesadnie wesoły, nie stronił od perfum... Jego matka była Azjatką, a ojciec demonem. Niestety, jak w książce Magnus był takim ekscentrycznym, dziwacznym jegomościem, tak w filmie porzucono te jego pozytywne cechy i zmieniono go w jakiegoś emo-boya, przesadnie wypełnionego erotyzmem (takie określenie w ogóle istnieje...?).
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#51
(22-11-2014, 01:05 AM)Maru napisał(a): Soniasonia, po prostu nie podobał mi się świat, jaki stworzyła autorka w Słudze Magii. To takie sterotypowe fantasy, które można znaleźć w co drugim fanfiku. W dodatku fabuła była dla mnie okropnie banalna i przewidywalna. No i ten koszmarny przekład. Urwałam w połowie, gdy pojawiły się jednorożce, a ukochany głównego bohatera (btw. strasznie szybko się w sobie zakochują) umiera. Dla mnie osobiście, to było coś w stylu internetowego bloga z opowiadaniem, pisanym przez nastolatkę. Ale to tylko moje zdanie Oczko
To jest problem tak jak z operą mydlaną "Steinfield" - w swoich czasach była bardzo śmieszna, ale później wszystkie seriale komediowe korzystały z pomysłów w niej wprowadzonych, przez co żarty przestały być śmieszne. "Sługa magii" pochodzi z 1989 roku i był pierwszą zachodnią powieścią fantastyczną, w której bohater homoseksualny jest główną postacią, i to postacią jednoznacznie pozytywną. To samo tyczy się przedstawionego świata. Autorka należy do pierwszej generacji autorów fantastyki tworzących na fali boomu po "Władcy pierścieni". Jeśli jej pomysły wydają się banalne, to dlatego, iż później zostały do bólu wykorzystane przez kolejne pokolenia. (Tak przy okazji, ja nie mam takich wrażeń, ale może to dlatego, iż generalnie nie czytam oryginalnych opowiadań w internecie).
"Dary anioła" są marne. Serio. To jest przerobiony fanfik potterowski "The Draco Trilogy", który był bardzo słaby. Trzeba być bardzo zawziętym, by przebrnąć przez cztery tomy, zanim się dojdzie do wątku homoseksualnego.
#52
(22-11-2014, 07:04 PM)Soniasonia napisał(a): "Dary anioła" są marne. Serio. To jest przerobiony fanfik potterowski "The Draco Trilogy", który był bardzo słaby. Trzeba być bardzo zawziętym, by przebrnąć przez cztery tomy, zanim się dojdzie do wątku homoseksualnego.

DA są żałosne. Beznadziejne poczytajdło dla nastolatek. Jednak w książce wątek miłości Aleka i Magnusa rozwija się od początku. W drugim tomie już to szczególnie widać, gdy stają oko w oko ze śmiercią (ten statek i pływająca furgonetka, wizyta u królowej) Uśmiech Poza tym, w tomie trzecim kończy się jeden wątek, a tom czwarty to kontynuacja. Teoretycznie jest ściśle powiązana z pierwotną trylogią, ale w rzeczywistości można bez problemu zacząć czytanie od ,,Miasta upadłych aniołów" (moja koleżanka tak zrobiła, ja się męczyłam dla Magnusa i Valentine'a Duży uśmiech )
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#53
Cytat:Autorka należy do pierwszej generacji autorów fantastyki tworzących na fali boomu po "Władcy pierścieni". Jeśli jej pomysły wydają się banalne, to dlatego, iż później zostały do bólu wykorzystane przez kolejne pokolenia.
Szczerze mówiąc, nie myślałam o tym od tej strony Oczko Naprawdę nie mam nic przeciwko stereotypowemu podejściu, jeśli jest przedstawione w jakkolwiek ciekawy sposób. Sługa był w mojej opinii przegadany, nudny a bohaterowie irytowali mnie niemiłosiernie. Najbardziej jednak brakowało mi jakiejś spójności. Do dziś nie wiem o czym to niby miało być i do czego zmierzała fabuła. Takie to trochę o niczym Język
Ale jak już pisałam, to moje zdanie. Raczej nie zamierzam do Sługi wracać Uśmiech

Cytat:
Cytat:"Dary anioła" są marne. Serio. To jest przerobiony fanfik potterowski "The Draco Trilogy", który był bardzo słaby. Trzeba być bardzo zawziętym, by przebrnąć przez cztery tomy, zanim się dojdzie do wątku homoseksualnego.
DA są żałosne. Beznadziejne poczytajdło dla nastolatek. Jednak w książce wątek miłości Aleka i Magnusa rozwija się od początku. W drugim tomie już to szczególnie widać, gdy stają oko w oko ze śmiercią (ten statek i pływająca furgonetka, wizyta u królowej) Uśmiech Poza tym, w tomie trzecim kończy się jeden wątek, a tom czwarty to kontynuacja. Teoretycznie jest ściśle powiązana z pierwotną trylogią, ale w rzeczywistości można bez problemu zacząć czytanie od ,,Miasta upadłych aniołów" (moja koleżanka tak zrobiła, ja się męczyłam dla Magnusa i Valentine'a Duży uśmiech )
Trochę to zniechęcające, zwłaszcza że w pracy sobie zamówiłam tę książkę do wypożyczenia Plask
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#54
(22-11-2014, 11:26 PM)Maru napisał(a): Trochę to zniechęcające, zwłaszcza że w pracy sobie zamówiłam tę książkę do wypożyczenia Plask

Gdy człowiek czyta średnio 100 książek w pół roku, to staje się dość wybredny :3 Krytykuję książkę. Niektóre książki zapowiadają się świetnie, mają genialnie obmyśloną fabułę, ale autor nie daje rady napisać książki dobrze (,,Igrzyska Śmierci" to dobry przykład pasji i złego wykonania), tak DA po prostu ani fabuły nie mają, ani jakiejś powagi... Ja czytam wszystko. DA zostały tak prostym językiem napisane, że pochłonęłam książkę bez problemów. Ale fabule daję 0 pkt, bohaterom 0.5 pkt (bądźmy szczerzy, jako otaku po prostu czuję, kto jest typową tsundere, kto gra rolę głównego bisha, kto jest Marry Sue...). Pół punktu za Magnusa - został wykreowany świetnie, chociaż też schematycznie. Widać, że autorka nad nim, mimo wszystko, się napracowała.
Przeczytaj tę książkę - jedni się nią zachwycają, inni nią gardzą. Ja szanuję kobietę za to, że napisała w sumie 9 tomów o Nocnych Łowcach, ale tylko za to, gdyż DA są moim zdaniem słabe. Co innego DM - je to kocham i ubóstwiam, chociaż niczym się nie różnią od DA Duży uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#55
Rozumiem że mam się spodziewać czegoś w stylu Zmierzchu, Klątwy Tygrysa czy innego "fantasy" dla nastolatek? Szczerze, po tylu całkiem niezłych opiniach ludzi w internecie i moich klientów w pracy, byłam pewna że to nie jakie typowe romansidło z ciamajdowatą bohaterką i super mENskim, nadprzyrodzonym chłoptasiem.. Cóż, mimo wszystko chyba się skuszę i przeczytam. Przynajmniej będę wiedzieć co (nie)polecać klientom Duży uśmiech
A tak btw. WhereIsMyLesbian? Może byś mi podpowiedziała, co z młodzieżowej literatury jest warte przeczytania? Od bardzo dawna nie mam weny, by coś przeczytać a jednak muszę coś polecać ludziom. Doradzisz mi coś, co jest warte uwagi? Duży uśmiech
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#56
(22-11-2014, 11:59 PM)Maru napisał(a): A tak btw. WhereIsMyLesbian? Może byś mi podpowiedziała, co z młodzieżowej literatury jest warte przeczytania? Od bardzo dawna nie mam weny, by coś przeczytać a jednak muszę coś polecać ludziom. Doradzisz mi coś, co jest warte uwagi? Duży uśmiech
Odpowiedź jest prosta - mangi.
#57
Kiedy u mnie nie ma mang Smutny
Kotori, wiecie co wydać Serce
[Obrazek: dbgs93.png]
#58
(22-11-2014, 11:59 PM)Maru napisał(a): A tak btw. WhereIsMyLesbian? Może byś mi podpowiedziała, co z młodzieżowej literatury jest warte przeczytania? Od bardzo dawna nie mam weny, by coś przeczytać a jednak muszę coś polecać ludziom. Doradzisz mi coś, co jest warte uwagi? Duży uśmiech

Mimo wszystko, DA są serią troszkę lepszą od Zmierzchu, gdyż mają o te 0,01% więcej fabuły, a cały świat nie kręci się o wokół jednej osoby. To mi się spodobało u Clare: nie zrobiła z głównej bohaterki typowej Marry Sue. Klątwa Tygrysa... Powiem szczerze, że DA były jednak gorsze od Klątwy - Colleen lepiej poprowadziła swoją książkę i była oryginalniejsza.
Z serii młodzieżowych polecam ,,Gone" Michaela Granta. Seria ma sześć tomów, wszystkie zostały wydane już w Polsce przez Jaguara. Gone ma mnóstwo bohaterów. Każdy jest inny. Tylko raz pojawiła się ,,schematyczna" postać: była to Astrid aka Marry Sue. Jednak autor nawet jej dał w następnych tomach duużo oryginalności.
Grant potrafi świetnie pisać o problemach dzieci i młodzieży - pisze o odpowiedzialności, obowiązku, seksie, anoreksji, bulimii, głodzie, śmierci, samotności... Przeczytałam tom drugi w wieku... dwunastu, może dwunastu lat i od tamtej pory po prostu wolę zjeść nadpsutą żywność bądź dać stary chleb ptakom, niż zmarnować choćby kęs jedzenia.
Widać, że mężczyzna wie, o czym pisze, a jego książki są znacznie dojrzalsze od popularnego chłamu. Co prawda, odniosłam wrażenie, że facet pisał, nie zastanawiając się nad zakończeniem, gdyż każdy kolejny tom, chociaż ściśle powiązany z poprzednim, nie ma w sobie tej wyczuwalnej ,,akcji-reakcji". Ciężko mi to wytłumaczyć Duży uśmiech

(23-11-2014, 12:08 AM)Soniasonia napisał(a): Odpowiedź jest prosta - mangi.

Książki były moją pierwszą miłością. Później, po epice, przyszedł czas na lirykę. Następnie filmy. Po nich muzyka. Na końcu anime i mangi. Wiadomo, nie chodzi o formę przekazu, a o samą treść :3 Dlatego, chociaż zawsze na pierwszym miejscy stawiam powieści, to nigdy nie gardzę niczym innym.
Zauważyłam jednak, iż w Polsce - nie obchodzi mnie, jak jest w Japonii - mangi nie muszą być oryginalne czy nawet ładne... wystarczy okładka albo opis, aby ludzie je kupowali. Przykład: manga niemalże kompletnie pozbawiona oryginalności, będąca jedynie komiksową wersją jakiejś książki bądź powszechnie znanej legendy staje się wielkim bestsellerem. Lub coś jeszcze lepszego: ,,Zmierzch i Pamiętniki Wampirów są żałosne, mówią tylko o jakiejś idiotce i jej miłości. A teraz przeczytaj to kompletnie pozbawione fabuły, pełne cycków/seksu shoujo/yaoi!". Nie mam nic do shoujo i yaoi, ale serie, których jedynym wątkiem jest zaliczenie kogoś lub szybki orgazm czytelnika są... bezwartościowe Smutny Już nawet te słabizny dla nastolatek mają jakieś wartości...
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę opowiadań, to zapraszam do mnie: http://nie-tylko-yaoi-czlowiek-zyje.blogspot.com Uśmiech
Jeżeli ma ktoś ochotę poczytać parę recenzji, to zapraszam tutaj: http://nie-tylko-mangami-czlowiek-zyje.blogspot.com
#59
(23-11-2014, 12:11 AM)Maru napisał(a): Kiedy u mnie nie ma mang Smutny
Hmm? Nie masz internetu? o.o
WhereIsMyLesbian? napisał(a):Zauważyłam jednak, iż w Polsce - nie obchodzi mnie, jak jest w Japonii - mangi nie muszą być oryginalne czy nawet ładne...
A mnie to właśnie najbardziej obchodzi. Zainteresowałam się mangami właśnie dlatego, iż dużo łatwiej znaleźć w nich coś oryginalnego (albo przynajmniej oryginalnego z perspektywy euroamerykańskiego kręgu kulturowego) niż w dziełąch z naszego kręgu kulturowego. Co więcej, o ile u nas zieje bardzo szeroka przepaść między kulturą popularną a elitarną, japońska kultura popularna często zawiera elementy u nas kojarzone z kulturą elitarną - najlepszymi przykładami tego trendu są "Neon Genesis Evangelion" oraz "Shojo Kakumei Utena". Poza tym Japończycy niemal nigdy nie wychodzą z założenia, że odbiorcy to idioci, jak często czynią Amerykańscy autorzy...
#60
Wybrałam kilka mniej popularnych pozycji, które ostatnio pozytywnie mnie zaskoczyły Oczko

Czas przemian Roberta Silverberga. Nie wiem, czy to podchodzi nawet pod lekki slash, ale generalnie cała książka krąży wokół relacji dwóch panów, którzy w odurzeniu narkotycznym wielokrotnie wyznają sobie miłość, więc... no cóż. Sami rozumiecie.

Wydziedziczeni Ursuli K. Le Guin. Pojawił się wątek między głównym bohaterem a jego znajomym, ale jeśli ktoś zamierza czytać książkę tylko z tego powodu to odradzam, bo może być rozczarowany. Co nie zmienia faktu, że książka jest bardzo dobra.

Jesteśmy snem Ursuli K. Le Guin. Rewelacyjna. Jedna z moich ulubionych. Nie dość, że wyśmienite fantasy to jeszcze złożony wątek slashowy między lekarzem a pacjentem.

Danina Holly Black. Tu też przyjemny i tym razem baaardzo jednoznaczny wąteczek Duży uśmiech

Jeźdźcy smoków Anne McCaffrey. Niby chodzi o całą serię, ale tak na dobrą sprawę dopiero w późniejszych tomach autorka zdradza, że wszyscy jeźdźcy zielonych smoczyc mają tendencję do generowania związków męsko-męskich.

Jakbym jeszcze coś znalazła, to na pewno się podzielę Oczko


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości